Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Dragosani:
- Mamy, zmierza właśnie do wyznaczonego miejsca. Powinien już tam czekać, gdy przybędziemy - odparł wampir. - Zapewne znajdzie się miejsce jeszcze dla jednego wojaka, więc jeżeli chcesz możesz dołączyć.
Kazmir MacBrewmann:
- No w sumie chętnie, miałem co prawda wybrać się do rodziny w Torgonie... ale wolę dobre towarzystwo niż formalności spadkowe. Odziedziczyć mam kopalnie. Jeno nierentowną i wyeksploatowaną... Ehh, szkoda gadać o tym. Na razie mogem to zignorować.
Zaidaan:
Emerick westchnął ciężko. Cało to łgarstwo i podszywanie się pod kogoś kim się nie jest strasznie go wyczerpało. Po chwili jednak wrócił do karczmy i uśmiechnął się sztucznie choć tak aby tego nie było widać i dosiadł się do swojego stolika, choć ile by teraz dał aby się przyłączyć do tamtego stolika z wampirem i brodaczami.
- A więc na czym to skończyliśmy?
Nawaar:
Krasnolud akurat w tym czasie doszedł do stolika, gdzie zrobiło się delikatnie ciaśniej. - Widzę, że towarzystwo, ale ten panie Skrzetuski czemu pan ze swoimi nie siedzisz? Zadrwił delikatnie, by potem przywitać się z innym brodatym. - Kazik siema i tego byś swoich nieźle wkopał heheheh. Teraz zacznie się rozpierdol. Następnie Kiellon sobie usiadł, by doczekać się zamówienia. - Muszę przyznać, że walka warta obejrzenia, obyś tak dalej walczył mości panie. Uśmiechnął się szeroko i rzekł jeszcze to. - W takim razie ile jeszcze tu siedzimy? Zadawał pytanko do władcy.
Dragosani:
- Do rana - odparł wampir. - Chyba, że wolisz przedzierać się przez las ciemną nocą, bez świateł. Ale wątpię.
- No to ma żarcie - powiedział karczmarz gdy przyniósł Kiellonowi zamówienie. Było to oczywiście mięso kurczaka, z którym żona gospodarza uczyniła swoje gusła, aby nie było surowe.
Noc mijała, sala pustoszała. Ludzie (i inne istoty) udawały się na spoczynek, coby jakoś dotrwać do poranka. Nawet Drago gdzieś tam zniknął, chociaż nikt nie potrafił powiedzieć gdzie. I co robił. Na jakieś dwie godziny przed świtem zjawił się jednak w głównej sali, aby zaczekać na pozostałych. Oczekiwał, rzecz jasna, że będą wypoczęci i gotowi do drogi. Mieli wszak zapewniony nocleg i wyżywienie. Przecież nie byliby tak nieodpowiedzialni, aby pic całą noc, prawda?
// Możecie sobie opisać jak spędziliście resztę nocy, jeśli chcecie. A potem ruszamy dalej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej