Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Marduk Draven:
Marduke zjadł jeszcze trochę i począł zmierzać do pokoi. Kasia/Gosia próbowała jeszcze go uwieść, oczywiście subtelnie, lecz Draven zniwelował jej czar i zwyczajnie poszedł spać, udowadniając, że nie jest kobieciarzem. Czasami. Obudził się wraz z pierwszymi promieniami słońca. Ubrawszy się w swoją zbroję zszedł do głównej sali karczmy, gdzie od dwóch godzin był już Dragosani.
- Szczęść Zartat.- powitał króla. Przysiadł się.- Jak tam noc?- spytał, zerkając w kierunku szynkwasu za karczmarzem.
Kazmir MacBrewmann:
- I z chujem twoim. Rzucił do Marduka słysząc jego słowa gdy akurat przechodził, rześki jak skowronek. Podszedł do stolika i usiadł.
- Bry.
Zaidaan:
I akurat usiadł obok śpiącego Emericka, który padł w trupa po całej nocy popijawy z innymi bękartami czy też z innymi goścmi. Kto mógł wierzyć, że on pójdzie potulnie jak baranek i odpowiedzialnie spać. Spał teraz przy stole tak samo jak to się wczoraj skończyło, i tak samo chyba nie zamierzał wstawać.
Kazmir MacBrewmann:
- Wstawaj misiu. Szepnął mu tj. Emerickowi do ucha. - Wódke kradno!
Dragosani:
- Karczmarzu, podaj proszę wiadro zimnej wody. Ale takiej naprawdę ziemnej - rzekł wampir do gospodarza. A ten, jako iż został już sowicie opłacony, skwapliwie wykonał polecenie. Chwilę później przyniósł drewniane wiadro pełne wody. Zimnej wody. Dragosani podziękował skinieniem głowy i wziął je od niego. Następnie, bez skrupułów wylał jego zawartość na śpiącego Emericka.
- Wstawaj, bo maureny idą! - zawołał jeszcze absurdalnie, mając nadzieję na całkowite zdezorientowanie śpiącego człowieka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej