Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Kazmir MacBrewmann:
- Bo ja wiem? Na razie to "fundamenty". O ile nazwiemy nimi wielkie komory we wnętrzu przyszłej Karaz Kazmir. W każdej twierdzy czy mieście krasnoludów ważniejszy niż jej bramy czy koszary, gdzie stacjonują obrońcy, jest browar. Ot taka ludowa anegdotka.
TheMo:
Kazmirowi, Zagłobie, czy jak mu teraz było udało się wbić do głowy podstawy tej misji. Przynajmniej tak mu się wydawało. I oby tak było. Skoro już wszystko sobie wyjaśnili odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę wejścia do karczmy. Skinął głową na Emericka i Torsteina, by ci zrobili to samo. Gdy już ponownie zjawił się we wnętrzu zajazdu, omiótł go jeszcze raz wzrokiem. Nie był zagubiony, chciał wiedzieć, kto prócz jego ekipy i bandy Skrzetuskiego się tutaj znajduje. Tak na wszelki wypadek, wszak ważne jest zrobić rozpoznanie. Gdy już się napatrzył, wrócił do stolika. Zajął swoje miejsce, tuż obok starszej córki Jadwigi Skrzeczącej. Na szczęście Dragosani trzymał krasnoludy z dala od matuli.
-Przepraszam za zwłokę. Na czym to skończyliśmy?
Narrator:
- Na tym, że próbował mnie pan wyciągnąć w zaciszne miejsce, a ja się stopniowo coraz mniej opierałam - odpowiedziała zadziornie Gosia/Kasia.
- Ha! Piwa, karczmarzu! - zagrzmiał Skrzetuski, siadając przy stole. Skinął na Emericka, aby do niego dołączył.
Dragosani:
- Ciekawe - stwierdził trochę wymijająco Drago, już układając ewentualny plan wykorzystania takiej informacji. - Wyjaśnili ci skąd to zgromadzenie? - Kiwnął głową w stronę drużyny. - Emerick miał przekazać Bękartom w czym rzecz...
Kazmir MacBrewmann:
- Zaraz... Sięgnął pamięcią wstecz do Bastardo. Marszcząc przy tym czoło. - Już pamintam. Statek macie? Bo moja kupiecka koga byłaby jak znalazł.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej