Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (44/211) > >>

Narrator:
Hetman, w pewnych kręgach zwany także Emerickiem, poczuł nagle dziwną sensację w okolicach gardła. Jakby... ucisk? Jednak nie taki uniemożliwiający oddychanie. Poczuł się jakby nagle odjęło mu mowę. Dosłownie. A wszyscy na niego patrzyli! Wyczekująco. Niezwykle wyczekująco.

Marduk Draven:
Marduke i jego czujne oko wypatrzyli postępowanie Kiellona. Jakiś ruch ręką. Draven poczuł też zawirowanie magii, czując, że ktoś jej użył. Skojarzył fakty, razem z nagłą utratą głosu Emericka aka pana Skrzetuskiego. Powstał więc.
- Przepraszam na chwilę.- przeprosił Kasię/Gosię. Udał się do stolika Kiellona i Dragosaniego. Przysiadł się.- Bawi Cię to?- spytał chłodnym tonem.- Jak mamy poruszać się incognito, skoro odejmujesz komuś mowę wtedy,
 gdy musi się wytłumaczyć.- dodał. - Jak z dzieckiem...- zakończył.

Zaidaan:
Kurwa no nie..
Pomyślał gdy matrona zaczęła zapraszać prawdziwego Skrzetuskiego do stolika. Przełknął ślinę, bo znowu będzie musiał użyć swojego niesamowitego talentu łgarskiego, którego używa aż zbyt często. Przez to bardziej nadawałby się na jakiegoś polityka czy innego dyplomatę. Od początku jak weszli do tej karczmy spadają na niego same nieszczęścia. Wpierw stare towarzystwo, potem wizyta prawdziwego Skrzetuskiego, a teraz jakieś dziwne uściśnięcie w gardle, przez co stracił nagle możliwość mowy. Musiał natychmiast improwizować. Skoro nie może po prostu ich okłamać to musi udawać jakiś atak. Złapał się za klatkę piersiową i nagle zaczął sztucznie łapczywie łapać powietrze, w kilka chwil nagle zrobił się czerwony na twarzy. Usiadł na ławę z trudem wskazał wolną ręką na swojego lekarza Thema, a potem uderzył pięścią o stół, że aż się trochę piwa z kufla wylało.

Narrator:
W tym samym momencie do stolika Kiellona zostało dostarczone jego zamówienie.

Jadwiga zaś odprowadziła wzrokiem Dravena. I przez to zauważyła Kiellona.
- Tam jest ten łotr! - zawołała. - Mówiłeś, panie, że nie wiesz gdzie on jest.  

Dragosani:
- Daj mu spokój, Marduk - przemówił Drago, biorąc stronę krasnoluda. - To że ty zorientowałeś się w sytuacji, nie oznacza że inni to zrozumieją. Dla innych Emerick się po prostu zadławił. Szczególnie, że Kiellon już rozprasza zaklęcie. - Spojrzał na brodacza.
- Czyż nie?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej