Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (43/211) > >>

Narrator:
I w tym momencie drzwi karczmy znów się otworzyły. Do środka weszła trójka mężczyzn. Wszyscy bogato odziani, z sumiastymi wąsami pełnymi szlacheckiego majestatu i z szablami u pasa.
- Pan Skrzetuski! - zawołała radośnie Jadwiga, która akurat spojrzała w stronę drzwi. - Cóż za spotkanie! Akurat jechaliśmy do pana! I proszę spojrzeć kogo napotkaliśmy w drodze. Toż to krewniak waszmości!  

TheMo:
Prawie parsknął śmiechem jak tylko wszedł prawdziwy Skrzetuski. Coś mu się zdawało, że będzie ciężko z tego wybrnąć. Mógł im coś pomóc, lecz to nie on nalegał, by podszywać się pod kogoś. A miał teraz idealną szansę, na bliższe zapoznanie się ze starszą z córek. Nie zamierzał jej zaprzepaścić, więc postanowił działać. Nieco ryzykownie. Mógł też zdać się na talent łgarski Emericka, albo strzelecki Kiellona. Jednak mimo wszystko wolał samemu załatwić swą sprawę. Chwycił więc Kasię/Gosię za dłoń i nachylił się jej so ucha.
-Wolisz pani teraz słuchać nudnych opowieści rodzinnych, czy zgłębiać sztukę anatomii ludzkiej?
Po czym, kiedy to oczy wszystkich były zwrócone na nowo przybyłych wstał od stołu i nie dając dużo czasu na decyzję i rozwinięcie akcji próbował wziąć ją ze sobą.

Nawaar:
W sumie rada Draga, o zaprzestaniu strzelać w kogokolwiek była w sumie cenna. Krasnolud zatem odpuścił. Jednak, niektóre późniejsze słowa wampira, podsunęły mu pomysł! - Z magią umysłu lepiej nie przesadzać, ale jakie to korzystne w trudnych chwilach prawda? Hahahahahaha. Brodacz się zaśmiał, bo mógł sobie myśleć co chciał i tego no sam, postanowił coś zdziałać choć nic nie słyszał z drugiego stolika, ale mogło być nieciekawie w sumie nie wiedzieć czemu, gdyż jakcyś nowi dżentelmeni przybyli, a widać było, że stara coś do nich mówi! Kiellonem targnęła czysta troska o dobro misji jak zawsze. Dlatego sam wykorzystał moc zaklęcia z domeny umysłu. Paladyn pobrał energię ze swojej duszy, która już dawno się zregenerowała i nakierowując dłoń w stronę stolika, gdzie siedziała cała kompania i namierzając jakąś osobę, wypowiedział inkantacje knebla, bo tak. - Aresh! Energia magiczna musiała na kogoś zadziałać, ale właśnie na kogo? Brodacz oczywiście schował dłoń i czekał z niecierpliwieniem na to jaka panika teraz wybuchnie. Jedno pewne ubaw po pachy, jeśli trafił w stolik i nikt nie wszedł w drogę! Wszak mogło tak być.

Narrator:
Niesprecyzowane zaklęcie krasnoluda po prostu nie zadziałało.

Kasia/Gosia spłonęła rumieńcem.
- Ależ drogi panie, to nie przystoi! - szepnęła do Thema.

- A witam droga panią! - zawołał Skrzetuski. Wraz z kompanami podszedł do stolika. - Krewniak mój, mówicie... - Spojrzał na Emericka. Zmarszczył brwi. - Co nie kojarzę... mógłbyś się przypomnieć, mości krewniaku mój? - zapytał go. Matrona także spojrzała na Emericka. I Gosia/Kasia. Oraz Kasia/Gosia. I woźnica, który też pojawił się w karczmie. A także towarzysze Skrzetuskiego.

Nawaar:
Krasnolud zaskoczony, że nic nie wyszło, bo tak wyszło, iż nie mógł dokładnie nakierować energią na daną osobę i po prostu postanowił, zadziałać ponownie. Właściwie, żeby sprawdzić czy da radę oraz oczekiwał konkretnego zamieszania z magią umysłu. Drago miał naprawdę genialny pomysł, żeby o tym powiedzieć brodaczowi, więc czarował ponownie. Paladyn skupił ponownie energię w swym ciele, żeby wypowiedzieć inkantacje knebla, tylko dlatego, bo zauważył, że każdy przy stole na niego patrzył na Emerica aka Skrzetuskiego poza Themo i dziewczyny zwącej się Kasia/Gosia, bo były kurewsko podobne! Kiellon naładowany energią magiczną, nakierował swą dłoń w kierunku hetmana. - Aresh! Zaklęcie powinno tym razem odpowiednio zadziałać i każdy wtajemniczony powinien mieć ubaw po pachy! Zwłaszcza wampir i krasnolud, ale oczywiście po nakierowaniu mocy dłonią, natychmiast ją opuścił i zaczął przyglądanie się tej przezabawnej sytuacji wobec niego!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej