Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
TheMo:
Uśmiech nie zszedł z twarzy Themo, nawet jak Jadwiga go wychwalała.
-Nic takiego. W końcu od tego tutaj jestem.
Odparł dość skromnie. Nie chciał się wywyższać. Od tego byli rycerze Bractwa. Więc dalej popijał piwo i czekał jak ta rozmowa dalej się potoczy. A na razie zmierzała w dobrym kierunku.
-Panie się dosiądą i częstują.
Sam już pojadł, a szkoda, żeby się zmarnowało takie dobre jedzenie. Zwłaszcza, że to król zapłacił.
Narrator:
Kiellon
- To bydzie dziesięć grzywien - odparł karczmarz, wycierając szklankę. - I tak ze pitnaście minut trza bydzie czekać. Cebula się musi wysmażyć, coby była wysmażona, a nie niewysmażona.
Reszta ekipy
- Och, dziękuję za propozycję - odparła Jadwiga. Usiadła przy stole. Jej córki także. Kasia/Gosia dalej rzucała zalotne spojrzenia Mardukowi.
- I z chęcią też przyjmiemy poczęstunek. Podróż była męcząca. Oczywiście trochę tylko, drodzy panowie. Damy muszą dbać o linię. - Zaśmiała się perliście.
A tymczasem brzuch Ddavena zaczynał coraz głośniej dawać znać, że coś jest bardzo nie tak. Szczęśliwie śmiech Jadwigi zagłuszył głośne "buuurp". Przynajmniej tym razem.
Marduk Draven:
Draven nie chciał już dłużej czekać i pozwalać swemu organizmowi na dalsze ekscesy. Powstał więc.
- Wybaczcie na chwilę piękne panie i moi towarzysze.- rzekł i udał się do karczmarza. Stanał przy szynkwasie.-
Do wychodka w którą stronę?- spytał.
Nawaar:
- A to proszę. Bydnę tam, o! wskazał palcem, gdzie siedzi sobie z Dragiem, potem podał grzywny władcy tego lokalu, aby następnie wrócić na miejsce. Marduka w tym czasie zignorował, bo niby nie są teraz wspólną ekipą, żeby rozmawiać, gdyż te panienki i inne cholery zaatakowały brodacza. Dlatego siadł sobie i rzekł do bladej twarzy. - No i załatwione jeno poczekać i tego widocznie Mardukowi cosik zaszkodziło widocznie. Pytał o kibel, ale to pewnie władca wie. Krasnolud nie miał jak obgadywać innych w obecności wampira, bo te nietoperze wszystko słyszą i jak tu się bawić?
6459g - 10g = 6449g
Narrator:
Karczmarz popatrzył na Dravena i już miał zamiar powiedzieć, że informacje kosztują, ale wiedział że to jest sytuacja kryzysowa więc odpuścił.
- No na zewnątrz, po lewo od wyjścia rycerzyku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej