Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Zaidaan:
Emerick przy tej wieczerzy mógł odsapnąć po całym dniu pełen wrażeń. Cieszył się każdym kęsem pysznej pieczeni, przy okazji można było się pośmiać z Kiellona. W pewnym momencie połowa towarzyszy jakoś dziwnie przestała jeść i spoglądała w pewien punkt.
- Co się dzieje?
Zapytał nieświadomy, dopóki sam nie spojrzał na drzwi wejściowe. Gdy zobaczył, to co zobaczył to najchętniej chciałby się stąd wynosić, ale i tak nie ma jak. Oparł się łokciem o stół, a dłoń przyłożył do czoła. Z jednej strony był ciekaw co teraz Kazmir nawiwija, a z drugiej miał już dość tej matrony. Po chwili spojrzał na Kiellona.
- No Kazmir, miałeś być wychłostany! Lepiej żeby w ogóle cię nie widziała.
Marduk Draven:
Marduke uśmiechnął się, słysząc żarty kompanii odnośnie Kiellona. Następnie z papierosem w zębach zarzucił kaptur na głowę, tak, by rzucił cień na jego twarz. No i popalał dalej, popijając raz na jakiś czas piwa. Popatrzył po towarzyszach.
- To co, pod ławę, Kazmir?- dodał od siebie.- Jak tu do Ciebie podejdzie, to będzie awantura. I tyle będzie z trzymania się incognito.- dodał.- Mogę zarzucić jej magiczny knebel, albo ty, Drago możesz znowu użyć uroku.- dodał, kierując się do Dragosaniego.- No i zostają jeszcze córki.
Dragosani:
- Tak, knebel to doskonały pomysł - powiedział złośliwe Drago. - Na pewno matrona nie zacznie szaleć, gdy odkryje że nie może mówić. Więc już lepszy byłby urok. Ale on zadziała tylko na jej stosunek do mnie, więc wy będziecie musieli i tak sobie jakoś poradzić. - Wzruszył ramionami i popił krwi.
Nawaar:
Krasnolud bawił się w najlepsze, ale jak zawsze gdy wszystko fajnie musi się coś zepsuć! Brodacz jak i reszta kompani zauważyli, że wchodzą te osoby, od których odjechali spory czas temu. Widocznie musieli śledzić ekipę albo rzeczywiście siedziba Skrzetuskich była blisko zajazdu, ale wszystko wydawało się dziwnie podejrzane. Jednak brodacz westchnął cicho. - ja pierdole. W sumie mógł ją teraz zastrzelić, lecz to byłaby masakra w sumie Themo dał mu jakiś pomysł! Jednak po szybkiej kalkulacji zrezygnował z niego, ale w sumie rzucić jakiś czar albo po prostu użyć przemieszczenia? Tutaj by się sprawdziło, lecz spaliłoby to cały plan być tajemniczym, także wyjście nasunęło się samo. - Dobra przestańcie marudzić. Rzekł, wziął piwo w kuflu, po czym wstał i udał się w drugi kąt sali, bo sądząc po hałasie oraz ilości osób przebywających, powinno się udać! Paladyn nie miał w tym momencie uśmiechu na twarzy, ani nie był w pełni radosny z tego powodu natomiast w środku czuł złość, że musi opuścić takie fajne miejsce, a jakby rzeczywiście miałoby dojść do chłosty to Emerick, by poznał wściekłość krasnoluda! Kiellon będąc już sam usiał na jednym z krzeseł i obserwował matronę i jej córki.
Dragosani:
W geście solidarności i królewskiej troski Drago wstał i ruszył za Kiellonem. Oczywiście dyskretnie. Usiadł przy stoliku krasnoluda.
- Nie mogę zostawić poddanego w potrzebie - mruknął do niego
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej