Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (37/211) > >>

Narrator:
Krasnolud wraz z wampirem można by rzec, że uciekli w ostatniej chwili, bo zaraz po tym jak się ulotnili podeszła do reszty kompani matrona wraz z córkami.
- Ah, witam mości Skrzetuskiego! A gdzie się podział ten brodaty nieudacznik, dostał swoją zasłużoną karę?!
Widocznie nie mogła zapomnieć o Kazmirze. Rozejrzała się po osobach przy stole, a młodsza córka uśmiechnęła się zalotnie do Zygfryda.

Nawaar:
Wizyta wampira była dość zaskakująca, można by rzec. Królewska troska albo chęć porozmawiania na osobności, co wzbudziło lekkie podejrzenie oraz błysk w oku brodacza, który na chwilę odwrócił się od spoglądania w miejsce, gdzie niedawno siedział, a skupienie uwagi na Dragosanim. - Skoro władca nie może, to w takim razie postawi? Pokazał pusty niemal kufel po piwie. - Zawsze to jakaś rozrywka napić się czy pogadać, prawda? Padło pytanie retoryczne w stronę nieśmiertelnego.

Marduk Draven:
Marduke odpowiedział na uśmiech Kasi. Albo Gosi. Nie pamiętał ich imion, grunt w tym, że odpowiedział na uśmiech tej młodszej córy, która się do niego uśmiechnęła zalotna. Jego uśmiech nie był jednak jakiś zalotny, ot zwykły serdeczny uśmiech, jakim raczył na przykład swoich podwładnych. Następnie dopalił swojego skręta i zgasił go. Nie o stół, lecz by zachować minimum kultury o bok krzesła, na którym siedział. Po tym napił się piwa i postanowił odpowiedzieć matronie.
- Ah, pani Jadwigo, ja osobiście go wychłostałem z braku narzędzia lejcami od konia.- rzekł, chcąc oszczędzić Emerickowi gadania.- A gdzie popędził, tego mi nie wiadomo. Ale powinien teraz się zachowywać.- dodał.- Jak waszej trójce minęła podróż?

Dragosani:
- Aż tak daleko moja królewska troska nie sięga - odparł Drago. - Mogę ci co najwyżej kupić mleko. Jest dobre na kości - dodał jeszcze niczym troskliwy ojciec. Ale tylko po części zwracał uwagę na Kiellona. Bardziej skupiał się na słuchaniu rozmowy przy stole drużyny. Jego iście demoniczny słuch bardzo to ułatwiał.

TheMo:
Themo dopijając piwo też się uśmiechał. Nie był to zalotny uśmiech, ani tym bardziej szyderczy. Ot zwykłe wykrzywienie ust ku górze. Na szczęście teraz, bez krasnoluda i wampira, Jadwiga była nieco spokojniejsza. No i nie było też rannych zbieraczy i popsutych wozów. Dlatego też nadarzyła się okazja, żeby spokojnie się przyjrzeć kobietą. Stara Jadwiga go nie interesowała, zwłaszcza, że już odbył z nią pewien cielesny kontakt, co było aż nadto. Dlatego skupił swoje spojrzenie na córkach. Zwłaszcza na ich twarzach i walorach płciowych. Starał się przy tym zachować normalnie by nie wyjść na nie wiadomo kogo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej