Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (32/211) > >>

Marduk Draven:
Paladyn jagódkom nie miał zamiaru odmawiać, dlatego przyjął koszyk tych owocków. Ujął wpierw pierwszą, jednak pancerna rękawica i blokada zmysłu dotyku, jaką ona dawała sprawiła, że owocek się zmiażdżył. Marduke zaklął i zdjął rękawicę. Wziął drugi owocek i przyłożył go do ust, zapominając oczywiście o masce, przez co i druga jagódka się na niej rozwaliła, wyglądając jak krew. Draven zdjął w końcu swój hełm i zaczął po cywilizowanemu się zajadać.
- Ktoś chce trochę?- spytał Emericka i Draga.

Torstein Lothbrok:
A tymczasem Torstein w najlepsze chrapał, śpiąc jak zabity na wozie Gascadena, który tak na prawdę był wozem Dragosaniego, pożyczonym przez Marduke'a.

Zaidaan:
Emerick zignorował spojrzenie Dragosaniego, przynajmniej on jako jedyny odgrywał swoją rolę najlepiej! Gdy odjechali już wystarczającą daleko, zdjął z głowy swoją czapkę i rękawem wytarł pot z czoła. W końcu już nie musiał więcej udawać jakiegoś Pana Skrzetuskiego.
- Pan Skrzetuski, phi! - prychnął z jego fałszywej tożsamości. - Nie dzięki, jedz sobie.

Nawaar:
Paladyn zauważył, że wozy ruszyły! Chwała pradawnym bogom, można by rzec. Jaszczur walnął lejcami w konie, a te mozolnie ruszył, po tym odpoczynku. Najlepsze w tym, że wiking nawalony nadal spał czyli jako konwojent się nie nadawał, a do tego milczący rycerz bractwa, który powoził, więc znów nuda zapanowała w furgonie, ale to się chyba zmieni jak dojadą do jakieś tawerny, żeby móc się totalnie odstresować. Teraz jednak gwizdał sobie, gdyż to i tak nie zakłóci chrapania człowieka z północy.

Dragosani:
Widząc jak Marduke sobie radzi z jagodami, Drago westchnął cicho.
- No ja pierdolę... - mruknął.
- Zabawnie będzie jak to jakieś jagody, od których można sraczki dostać - stwierdził, oczywiście nie biorąc jagód z koszyka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej