Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Kiwnąwszy głową brodacz na wieść, że to koniec tutejszych nieprzyjemności, wszedł ponownie na swój pojazd. Krasnolud zadowolony, iż mogą ruszać uśmiechnął się. Kiellon zajął swoją pozycje na siedzisku, ale, żeby zająć sobie chwilę, postanowił załadować sobie ponownie muszkiet po wystrzale w las, a raczej w dupę zbieraczowi. Wszystko miało się ku dobremu i wystarczyło, ruszyć do przodu w stronę jakiegoś zajadu albo wyspy Feros, gdzie było miejscem przeznaczenia tej eskapady. Teraz pozostało bujnięcie się wozów na przód, ale tutaj znak musiał dać król, gdyż jak każdy wie jego pojazd jest pierwszy. - W drogę! Zakrzyknął wesoło brodacz, gładząc swoją lufę.
Narrator:
Zbieracz jagód przyglądał się, jak drużyna zaczynała się zbierać. Wtedy coś mu zaświeciło w jego głowie.
- Czekajta!
Zakrzyknął i podbiegł do Draga z koszykiem jagód.
- Prosz, to dla was, za pomoc. Dziękuję!
I położył koszyk w wozie.
Zaidaan:
Emerick odetchnął z ulgą, że to w końcu koniec tego kabaretu i serii nieszczęść, lecz mimo to dalej próbował nie dać po sobie znać, że to wszystko ukartowane jest.
- Nastał czas aby się pożegnać, szlachetne panie.
Ucałował każdej dłoń i z sarmackim uśmiechem wrócił na wóz Draga.
- A zatem ruszajmy!
Polecił Dragowi-woźnicy jak i reszcie karawany.
Marduk Draven:
Paladyn bez słowa usadowił się na wozie Draga, obok jego miejsca. Założył hełm na głowę i niemo, strasząc swą maską pozdrowił wszystkich obcych skinieniem głowy.
Dragosani:
Drago zmroził spojrzeniem Emericka, który aż za dobrze wczuł się w rolę. Ale ruszył. Wóz potoczył się ciężko. Jednak w chwilę przed tym zbieracz jagód wyraził swoją wdzięczność, oddając im swój koszyk. Koszyk jagód. Co niby mieli z tym zrobić? Po chwili Drago już widział co. Obok niego ponownie usiadł Marduke, wyglądający w tej swojej masce jak kot, co mu ktoś mleko wypił. Wampir sięgnął i wziął koszyk.
- Masz, zjedz sobie jagódek, to ci się humor poprawi - powiedział, wciskając mu koszyk.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej