Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Nawaar:
Krasnolud nie zamierzał nikomu teraz tutaj pomagać, więc na spokojnie sobie stał, ale odszczeknął się starej. - Zamknij się już. W końcu wszystko było gotowe, bo każdy ranny otrzymał szybko pomoc i wystarczyło jedynie, naprawić wóz, którym zajmował się ktoś inny, także rola jaką zrobił Kiellon sprawdziła się! Nikt już nie namawiał nikogo na podróże do rodziny, której się nie znało do tego trasy kupieckiej też nikt nie znał poza Dragiem i można rzec podwójna wygrana! Jednak brodacz czuł, że oberwie później za zranienie faceta w lesie oraz niemalże doprowadzenie do zgonu staruszki. Dla niego teraz liczyło się wypełnienie misji, by zrobić coś dla państwa i króla, nie ważne jakimi środkami! Dlatego w duchu czuł się zadowolony choć nie ukazywał tego, zachowując zimny wyraz twarzy niczym stal! - Wszystko gotowe, więc możemy ruszać?
Zapytał, bo miał tu tylko wykonywać rozkazy, ale Niestety paladyn nie zdążył, zadziałać i pomóc Themo, który zajmował się rannymi i wozem ta sprawa napawała go lekkim smutkiem, ale w końcu mogli ruszać i to sprawi, że będzie musiał więcej pomagać podczas podróży czyli zrehabilitować się!
Dragosani:
Drago nachylił się nad rannym. Wyciągnął sztylet.
- Może szczypać - ostrzegł. Chociaż nie wiedział czy będzie szczypać. Nigdy nie leczył się wampirzą krwią. Zsunął lekko prawą rękawicę, coby odsłonić nadgarstek. Naciął sobie go ostrzem sztyletu. Popłynęła krew. Wampir nakierował krople na ranę zbieracza. Gdy krew ją splamiła i dostała się pod szwy, rana natychmiast zaczęła się leczyć. Po chwili była tylko blizna. Wampir schował sztylet i wstał. Bez słowa wrócił do wozu, coby sobie chlapnąć nieco krwi, aby rozcięcie się zasklepiło.
Narrator:
Rana istotnie się zasklepiła. Zbieracz zapewne wybałuszył by na to oczy, gdyby mógł dojrzeć swoje pośladki. No, ale nie mógł.
- Dziękuję, panie - powiedział do Thema. - I tobie też. Wampir to jednak tez człek!
Dragosani:
Drago skinął głową zbieraczowi.
- Skoro wóz naprawiony, to sugeruje już ruszać. Panie chyba sobie poradzą - powiedział do towarzyszy.
- Tak, winnica jest niedaleko. Poradzimy sobie, zacny panie - potwierdziła Jadwiga, dziwnie przyjazna względem Dragosaniego. Wampir kiwnął głową na drużynę, coby się zbierali, zanim znów się coś stanie.
TheMo:
W końcu. Themo aż odetchnął z ulgą. W końcu mogą ruszać. Chociaż z drugiej strony nieco szkoda, że muszę opuścić te panny. Jednak przypomniał sobie jak to się skończyły zaloty Marduka i szybko wskoczył w strzemiona. Ustawił konia wzdłuż drogi i przodem do właściwego im kierunku podróży i czekał na resztę drużyny, nim wyruszą w drogę. Nawet nie próbował się domyślać co tak drastycznie zmieniło nastawienie Jadwigi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej