Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (29/211) > >>

TheMo:
I ranny padł na ziemię, tuż przed nim. Themo zareagował na to kolejnym westchnięciem. Pomimo jakiegoś nagłego uspokojenia Jadwigi, dalej chciał się stąd wynosić. Zagwizdał w palce i jego koń podszedł do niego.
-Nie wstawaj.
Odparł do pechowego zbieracza jagód, grzybów, sarnich bobków czy czego tam on szukał w tym lesie. Kucnął przy nim, by móc zdiagnozować ranę i wiedzieć, czego będzie potrzebować do operacji polowej.

Narrator:
Zbieracz jagód już nawet darował sobie kolejne wyzwiska skierowane do Kiellona, leżał tak jak leżał. Themo po samym oglądaniu zlokalizował jeno, że rana postrzałowa znajduje się na prawym pośladku i, że weszła kilka centymetrów w ciało, a kulę tak czy siak trzeba wyjąć.

TheMo:
No to trzeba będzie mu pogrzebać w dupie. Niezbyt ciekawe zajęcie. Ale cóż, taki los lekarza. Udał się do konia po zestaw polowego chirurga i wrócił do postrzelonego.
-Panie zechcą odwrócić wzrok.
Ostrzegł i ściągnął gacie zbieraczowi. Teraz mógł zając się oczyszczeniem rany. Po odkażeniu miejsca postrzału wziął swoje szczypce. Wsadził je w dziurę na pośladku i wyciągnął pocisk. Następnie zabrał się za opatrunek. Na wszelki wypadek założył parę szwów, by pacjent nie miał przysłowiowej drugiej dziury w dupie.
-No, gotowe. Następnym razem niech pan się rozejrzy, czy w pobliżu nie ma krasnoludów zanim zacznie zbierać zioła.

Dragosani:
Dragosani wszedł w końcu z wozu i podszedł do Thema i jego pacjenta. Jadwiga spoglądała na niego przyjaźnie(?) Córki jej zaś z pewnym strachem w oczach. Wszak tyle się opowiada o zamiłowaniu wampirów do niewieściej krwi.
- Mogę chlapnąć mu trochę krwi, to się szybciej zagoi - powiedział do chirurga. - Ale na medycynie to na się znam tylko pobieżnie, więc decyduj, panie doktorze - ostatnie słowa powiedział nawet bez kpiny.

TheMo:
-Jak ci nie szkoda to chlapnij. Przynajmniej do domu spokojnie dojdzie.
Co prawda nie była to jakaś krytyczna rana, jednak nie było wskazane poruszanie się ze świeżym szwem. No, to teraz trzeba było się zająć urwanym kołem u wozu. Odstawił torbę z medykamentami, w nadziei, że dziś mu się nie przyda. Następnie w końcu zabrał się za uszkodzon wóz. Owinął liną dyszel, drugi koniec przerzucił przez grubszą gałąź. Luźne zakończenie przywiązał do swojego konia w taki sposób, by mu nie.przeszkadzało. Podprowadził go kawałek do przodu, dzięki czemu wóz się uniósł i uszkodzona ośka była w powietrzu. Z pomocą narzędzi przyniesionych przez woźnicę odkręcił popsute koło i wziął się za zakładanie nowego, sprawnego. Przy dokręcanku nieco pomagał sobie nogą, by śruby się lepiej trzymały. Po chwili wszystko było gotowe i zabrał się za uwalnianie ogiera z roli dźwigni, uprzednio stawiając wóz na ziemi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej