Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
TheMo:
Nie dziwił się Dragosaniemu. Sam pewno będzie się z tego śmiał, kiedy już stąd odjadą. Jednak na razie był nieco poddenerwowany. Krzyki starowinki sprawiały, że zaczynał żałować podjętej decyzji o ratowaniu. Oby nie miał tego samego uczucia przy wędrowcu.
-Koło nie krwawi z rany postrzałowej. Znajdź mi mocną i w miare długą linę, to się tym zajmę.
Po wydanym poleceniu podszedł do zbieracza runa leśnego. Swoją drogą to musiał mieć pecha. Na całej długości i szerokości wyspy trafili akurat tutaj, gdzie leśniczy dostał kulke. Trzeba było ją wyjąć. Na początek trzeba było ocenić gdzie dostał i jak głęboka jest rana.
Narrator:
Gdy postrzelony zbieracz jagód usłyszał co powiedziała Jadwiga, zrobił się nagle jakiś taki czerwony i popatrzył gniewnie na krasnoluda, który tu go przyniósł.
- A jednak to ty! Ty cholerny kłamco! Stfu! Wiedziałem, że brodacze to jedynie zafajdani pijacy i kłamcy!
Tak się wkurzył, że aż przez przypadek stracił równowagę i powoli zaczął zbliżać się do ziemi. Najprościej mówiąc - spadać.
- Aaaaaaaa!
I buchnął o ziemię.
Marduk Draven:
Paladyn wysłuchawszy Themo udał się do obu wozów i przeszukał je w poszukiwaniu jakowejś liny. Takiej, jaką chirurg-najemny wojownik chciał - mocnej i długiej. Przy tym także przysłuchiwał się sytuacji. Sytuacji którą już rzygał. Chciał by wóz był już naprawiony, człowiek wyleczony i by mogli już ruszyć w swą stronę. Ważniejsze rzeczy czekały, niźli tak pospolici i prostaccy ludzie.
Nawaar:
Krasnolud w sumie miał gdzieś przekleństwa rannego zbieracza, bo najważniejsze było dla niego przyprowadzenie go do medyka. Themo oczywiście się zdenerwował, bo on jest tutaj od łatania. Jednak oczywiście opieprz z dwóch stron wyłapał. Najpierw stara jędza się czepiła jego i wampira, co pewnie było zamierzone, gdyż król "strasznie lubił" tego brodacza i chciał mu ulżyć, by nie musiał brodaty jegomość brać wszystkiego na siebie, ale coś starej odpowiedział. - Spokojna pani rozczochrana, jakby co to jestem Kazmir. Przedstawił się pod fałszywym imieniem, ale to jakiś inny krasnolud oberwie, by potem ponownie nakrzyczał na niego zbieracz. - Widzisz panie! Po co się szarpie, boś trzymać się zadaniem było pana. Tera dupa będę boleć bardziej. Dostał kulkę w rzyć, ale to nie mogła być moja i koniec. Skończył i wyjaśnił medykowi, gdzie oberwał ów człowiek, łażąc w złym miejscu o nieodpowiedniej porze. Kiellon następnie sobie poczekał na dalsze bluzgi, nie mogąc wytrzymać wewnętrznie ze śmiechu. Każdy powinien się cieszyć, że coś się dzieje.
Dragosani:
A Jadwiga dalej wściekała się na biednego Dragosaniego.
- Ty łachmyto, bladotwarzcu zapluty! - Porzuciła chyba już pozory wielkiej damy. - Bawi cię to, że mogłam zginąć? Ty łotrze ty! -Wampir westchnął cicho. Ci, którzy byli bliżej niego mogli usłyszeć cichy szept.
- Uosh. - Jadwiga nagle zamilkła. Odchrząknęła.
- Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło. - Zwróciła wzrok na Kiellona. - No co tak stoisz? Pomóż temu biedakowi, którego żeś postrzelił! - Co ciekawe woźnica teraz zareagował i przyniósł Themowi potrzebne materiały.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej