Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (27/211) > >>

Narrator:
- Ożesz ja pierdole! Jebane skurwysyństwo boli! Psia jego mać!
Nieszczęsny zbieracz jagód już nawet nie słuchał krasnoluda, natomiast on musiał zacząć słuchać jego przekleństw na ranę postrzałową. Po jakimś czasie brodacz znów ujrzał to samo miejsce gdzie rozgrywa się dramat (dla córek), a jednocześnie kabaret (dla Dragosaniego).

Zaidaan:
Na szczęście Themo wśród tych szpitalnych pijusów wyniósł jakąś wiedze na temat pierwszej pomocy, wraz z wiedzą jak ratować staruszki dławiące się swoimi sztucznymi zębami. Emerick, albo raczej mości Skrzetuski odetchnął z ulgą, bo co by potem miał zrobić?
- Oczywiście, jak najbardziej! ÂŁotr otrzyma swoją karę przy najbliższym zajezdzie, lub innym dłuższym postoju. Takie zachowanie się nie godzi! Uważam, że szlachetne panie nie powinny oglądać bądź co bądź dość brutalnego widowiska, to raczej niewiastą nie wypada, ale macie moje slowo, że na pewno dopilnuję aby kara została wypełniona!

TheMo:
-Nosz ja pierdole, Kie... Kierwa!
Nieco puściły mu nerwy, ale zdołał ugryźć się w język i nie zdekonspirować całego przedsięwzięcia. A było blisko. Jak nie on to ktoś inny wychłosta tego krasnoluda za strzelanie do grzybiarzy. Bo na rabusia to on nie wyglądał. Albo reszta jego bandy uciekła po pierwszym wystrzale. A widząc jak kuśtyka to pewnie dostał gdzieś w nogę. Ciekawe kto będzie się musiał nim zająć...

Dragosani:
- ÂŁolaboga, a temu biedakowi cóż się stało? - powiedziała Jadwiga, widząc jak krasnolud prowadzi postrzelonego mężczyznę. Ponownie zawrzała gniewem. 
- Gburze! - wydarła się na Kiellona/Kazmira. - I jeszcze żeś go postrzelił! Ja ci dam, wstrętniku brodaty ty paskudny! - Ruszyła w stronę krasnoluda, lecz jej córki zorientowały się co się może stać. I chyba nie chciały eskalacji z obca drużyną, gdyż złapały matkę i szepnęły jej coś uspokajająco.
- Tfu, wstrętny ty! - Matrona ograniczyła się do obelg. - Ja to zgłoszę! Do samego Kanclerza! To przyjaciel mojego męża, zobaczysz jeszcze! -tutaj Dragosani nie wytrzymał i parsknął śmiechem.
- A ty co wąpierzu jeden, ty, siedzisz tam i się rechoczesz! - Jadwiga zwróciła swój gniew na niego. - Siedzi i tak i nic nawet się nie ruszy, coby pomóc przy wozie! -

Themo zaś ocenił, że tak naprawdę wystarczy koło na nowo nałożyć. Powinno po tym wytrzymać do celu podróży. W środku zaś były jakieś skrzynie. Wyglądały jak bagaż podróżny.

Marduk Draven:
Draven sam parsknął śmiechem widząc awanturniczość Jadwigi. Następnie zbliżył się do Themo.
- I jak z tym kołem?- spytał.- Naprawmy to i miejmy z głowy tą raszple.- dodał znacznie, znacznie ciszej, szeptem, który tylko Bękart Rashera słyszał. Ukradkiem obserwował rozwój sytuacji, lecz nie wtrącał się.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej