Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (24/211) > >>

Marduk Draven:
W momencie wystrzału Marduke całkowicie instynktownie dobył szabli. Ruchem szybkim, niemal jak błysk pioruna. Następnie także instynktownie zmienił pozycję, ustawiając się do krzaków tak, by zasłonić własną piersią młode panny. Dopiero po chwili zorientował się w sytuacji. Schował broń. Posłał Kiellonowi spojrzenie gniewne i niewróżące dobrze. Następnie sztucznie się rozpromienił.
- Uspokójcie się, proszę panie. Nasz towarzysz to wykształcony lekarz.- zapewnił Kasię i Gosię.

Nawaar:
Kiellonowi się udało niemal uratować tą, jakże żenującą sytuację wypadek jego kumpli. Niestety, tylko niemal, bo starucha chyba niezbyt znosi stresujące sytuacje, gdyż coś się jej stało! Zartat pewnie się odpłaci krasnoludowi za być może zamordowanie staruszki, ale to nie zmieniło niczego a dla dobra misji, gdyby nie był rycerzem to pozwoliłby sobie na poświęcenie kogoś, by tylko dobrze ją zakończyć z jak najlepszym skutkiem dla państwa! Jednak tutaj grał jeno konwojenta! Dlatego wzrok Marduke zignorował, bo nie ma tutaj w tej chwili żadnej władzy! Tutaj Emerick rządził na tą chwilę, więc trzeba było ściemniać do tego piski kobiet były nader irytujące. - A, jakiegoś diobła, żem widzioł. Sprawdzę czy trafiłem, także spokojnie. Odrzekł, odłożył muszkiet, wziął młotek oraz jeden z pistoletów i poszedł w miejsce, które strzelał. Wiedział, że tam raczej nic nie zastanie, ale lepiej dmuchać na zimne. W każdym razie las będzie lepszym miejscem niż słuchanie pisków, krzyków, unikanie spojrzeń Mardukeja i całej tej hałastry, także poszedł w las, będąc w dość bojowym nastroju, by skutecznie udawać.

Dragosani:
Starsza pani robiła się sina. Cały czas nie mogła złapać oddechu. Dziewczyny nie chciały się uspokoić. Teraz zamiast piszczeć zaczęły płakać. Drago, cały czas na wozie,  chyba ledwo powstrzymywał śmiech. Chociaż tak naprawdę to ma śmieszne nie było. Medyczne oko Thema zaś zaczęło dostrzegać wstanie staruszki potencjalne objawy zadławienia. Tylko czym mogą się ona w takiej chwili zadławić? I ile jeszcze wytrzyma zanim się udusi lub jej serce nie podoba?

Narrator:
Krasnolud nie musiał daleko zachodzić, już w pierwszych krzakach znajdujących się przed brodaczem coś zaczęło się ruszać i chyba.. sapać i jęczeć?

Marduk Draven:
Marduke delikatnie i ledwo odczuwalnie otulił ramionami obie córki matrony. Nie w geście podrywania ich, acz otulenia i pocieszenia.
-Æśśś...- delikatnie je uciszył, chcąc je także uspokoić. Chociaż miał raczej chronić społeczeństwo przed ciemnymi mocami i potworami, tym razem zamierzał się zmierzyć ze smutkiem i paniką.- Będzie dobrze...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej