Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (23/211) > >>

Dragosani:
Jadwiga zmrużyła lekko oczy. Jakby zaczęła coś podejrzewać. Dyskretnie zbliżyła się do Emericka i...
- Czy pan jest pijany?! - zapytała ostro, wyczuwając od Hetmana zapach libacji z poprzedniego dnia.

Nawaar:
Krasnolud mimo, że zwykły wojak podczas wyprawy, wybuchł śmiechem, gdy doszło do sytuacji z nazwiskami i imprezowaniem u potencjalnego wuja Emericka. Brodacz miał miły dzień, ale nadal czuwało nad nim imię Kazmira, którego tutaj właściwie nie ma trochę słabo, ale widać, że hetman nie może za bardzo kombinować w stresie! Co dopiero, jakby wybuchła wojna, oby nie! Może to być sprawą wczorajszego chlania wódy na umór? Mózg mu się lekko przyćmił, jednakże najważniejsze to, że został posądzony przez niewiasty o picie. Ciekawe co odpowie zacny szlachciur? Mimo to Kiellon coś odrzekł, bo coraz więcej pomyłek jest a niedługo każdy głupi się domyśli, że coś nie tak! Więc krasnolud wpadł na zajebiście irracjonalny pomysł, który powinien pomóc odwrócić wszelakie podejrzenia albo sprowadzić zgubę na wszystkich. Czas pokaże!
- O, skurwysyn!
Wykrzyknął gdzieś w stronę krzaków, by następnie wystrzelić ze swej fuzyjki niemal na ślepo! Huk wystrzału rozniósł się po okolicy, ale najważniejsza będzie mina niewiast oraz ich reakcja pewnie bezcenna!

// Pozostaje 34 żelaznych pocisków.

Dragosani:
-  Aaaaaa! - wrzasnęła Kasia. I Gosia także. Starsza zaś Jadwiga podskoczyła, wystraszona nagłym hukiem. Złapała się za pierś i zaczęła głęboko i gwałtownie próbować złapać oddech. To chyba było wywołane nagłą paniką. Ważne było jednak to, że w owej panice oddechu złapać nie mogła. Woźnica zaś stał i się patrzył, będąc całkowicie bezużyteczny. Nie wiedział co robić. Widząc, że ich matka się dusi, dziewczęta zaczęły jeszcze głośniej piszczeć przerażone.

TheMo:
Themo przewrócił oczami widząc jak ta seria niefortunnych zdarzeń zmierza ku złemu zakończeniu. O ile z jego potknięcia słownego szło wybrnąć dzięki erudycji hetmana, tak nagły huk wystrzału przyprawił staruszkę o zawał, albo inne cholerstwo. Chyba tego było już dla niej za wiele. Jednak trzeba ją ratować, nim skona tutaj, gdzieś w lesie. Na początek dobrze by było uspokoić rozwrzeszczane towarzystwo.
-Spokojnie, spokojnie! Nic się nie dzieje!
Gestem ręki próbował też obniżyć zapał do pisków kobiet. Następnie podszedł do Jadwigi i złapał ją delikatnie za ramię. Z bliska spróbował dokładniej ocenić jej stan, by w razie nagłego pogorszenia szybko udzielić jej pomocy.

Zaidaan:
Wyglądało na to, że za chwilę Emerick zdołałby wybrnąć z pomyłki Thema i za chwilę opuścić kobiety z bezużytecznym woźnicą, ale cały plan poszedł przysłowiowo w pizdu kiedy Jadwiga zamieniła się w alkomat, a krasnolud Kazmir zwany Kiellonem wystrzelił w nieznany nikomu, z wyjątkiem niego powodu. Huk był tak głośny i niespodziewany, że aż staruszkę o zawał wzięło, w dodatku jej córki zaczęły drzeć się w niebiogłosy.
- Spokojnie, panienki. Wszystko będzie dobrze, uspokójcie się.
Próbował uspokoić dwie siostry jednocześnie oddalając je trochę od matki dając wystarczająco miejsca Themowi, aby ten mógł zacząć działać.
- Kazmirze, cóż to było?!
Krzyknął na Kiellona.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej