Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Dragosani:
Starsze dziewczę wyrwało się z ramion Marduka i pociągnęło za sobą młodszą siostrę. Dziewczyna spoliczkowała paladyna.
- Wy łotry, ratujcie naszą matkę!
Nawaar:
Krasnolud wszedł i dzięki Zartatowi, który nad nim czuwa miał okazję do udowodnienia wszystkim, że jego strzał z muszkietu nie do końca był bezcelowy, ale takie było pierwsze jego zamierzenie, by przestać zadać głupich pytań i robienia z siebie błaznów przez współtowarzyszy. Dlatego z iście wielką ostrożnością, poszedł w kierunku tych dziwnych jęków, ale palec na spuście pistoletu był gotów na szybką akcję, ale jedno pytanie się nasuwało, cóż to u czorta może być?
Marduk Draven:
Paladyn nawet nie zareagował na spoliczkowanie. Jego twarz przybrała jedynie chłodnego wyrazu. Bez emocji, czegokolwiek, co można by z niej odczytać. Spiorunował je spojrzeniem nieprzychylnym, zaglądającym poprzez oczy w duszę.
- Właśnie to czynimy.- popatrzył w oczy tej starszej, hardej i nieuprzejmej.- A to wy utrudniacie to, zachowując się jak dziewice widzące ustawiającą się do was kolejkę żołdaków.- dodał.- Radzę więc uciszyć się i dać naszemu towarzyszowi, znamienitemu lekarzowi pracować.- odwrócił się na chwilę, patrząc na Dragosaniego. W jego spojrzeniu było zirytowanie. Draven wiedział, że zatrzymanie się było błędem.
Narrator:
Gdy krasnolud podszedł bliżej i postanowił trochę utorować sobie drogę pomiędzy tymi krzakami to dojrzał leżącego na ziemi mężczyznę, który cierpiał strasznie, obok niego leżał jakiś wywrócony koszyk z jagodami. Sam facet ubrany był normalnie w jakąś koszulę, spodnie itd. Przy pasie miał jakiś sztylet. Czyli zagrożeniem nie mógł być.
Nawaar:
Brodacz w ciężkiej zbroi, która zakrywała niemal całe jego ciało szedł przez las, a potem zarośla. Dziwne, że ta sztuka mu się udała i to bez żadnych konsekwencji! Jednak odgłosy sapania, które powinny wskazywać na jakąś bestię niestety była to śmiertelna pomyłka, lecz cóż poradzić mógł, jednakże nie miał pewności czy to paladyn go trafił na oślep. Oczywiście jako zacny rycerz musi pomóc prawda? Kiellon robiąc dokładne oględziny, gdzie przede wszystkim oberwał i od czego, ponownie go zmierzył wzrokiem i jeno sztylet jakoś mu się rzucił w oczy, ale mężczyzna nie był raczej w stanie walczyć, ale kto wie czy to nie aby ukryta opcja Rashera? W sumie to nie ważne, ale trzeba w końcu przemówić. - Gdzie oberwałeś? I czy jesteś wstanie wstać? Mogę tobie w jakiś sposób pomóc człowiecze? Zarzucił pytaniami, ale mówił spokojnie, bo nie raz widział rozerwane ciała, krzyki, jęki na placach boju.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej