Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (209/211) > >>

Nawaar:
Kiellon akurat skończył, ładować swoje bronie palne, wysłuchał wywodu w milczeniu. Słowa wampira miały dużo sensu, także krótko skomentował. - Dziwny jest ten świat. W prawdzie mógł przeklinać, ale te cztery słowa były w zupełności wystarczające. Krasnolud będzie mieć koszmary na poważnie, a im dłużej będzie w bractwie tym bardziej pewne, że napatrzy się na "takie cuda" więcej. - Zasrane kopie. Wymamrotał pod nosem, że jeno Drago mógł wyłapać, ale to chyba czas na zwijanie się? - To, co zbieramy się? Zapytał, rozglądając się dookoła czy nie ma czasem kolejnych drzwi, czy innych wrót.

Dragosani:
Drzwi zatelepały się pod naporem Hetmana. I potem znowu. I znowu. Po kilku uderzeniach zaczął czuć ból w kroku. Może nie była to najbezpieczniejsza metoda otwierania drzwi. W końcu jednak ustąpiły. Chyba z litości. Po ich drugiej stronie było pomieszczenie. Pomieszczenie okrągłe. Na samym środku była dziura. Jakby studnia taka. Bez murku, bez barierek. Po prostu dziura w posadzce. Szeroka na jakieś dwa metry. Gdy Bękarty do niej podeszły mogły zauważyć, że jest głeboka. Pochodnia nie rozświetlała dna. Może by więc ją rzucić w dół?


Wokół nie było innych drzwi. Przynajmniej takich widocznych. Jak pokazało samo wejście do tych podziemi, jakieś mogły być ukryte.
- Chyba tak - odparł wampir. - Trzeba będzie zebrać ludzi i wracamy do Opactwa.

Zaidaan:
I kolene drzwi puściły. Tym razem nie było tu żadnych siepaczy, ani jakiś eksperymentalnych śluzów łatwopalnych. Tylko zwykła dziura. Emerick westchnął ciężko. Co było nie tak z tymi podziemiami? Tu mutanty, tu śluzy a tu jakaś dziura. A gdzie bogactwa i inne takie?
- Dobra, starczy tego. Nic w tych podziemiach nie ma. Galahad nas zrobił w chuja.
Na koniec Emerick jeszcze tak obrzydliwie charknął jak jeden z mutantów i splunął do środka tej dziury. Umilknął na chwilę i nasłuchiwał kiedy usłyszy jakiś dźwięk by zbadać głębokość dziury.

TheMo:
Themo tak bardzo chciał wyjść, ale hetman obrał sobie za cel wyważenie wszystkich drzwi w tym forcie. Wzruszył więc ramionami i postanowił mu towarzyszyć. Kto wie jakie jeszcze paskudy tam się znajdują. Więc poczekał aż kolejne pomieszczenie stanie otworem i będą mogli je zwiedzać. Tamto też było dziwne. Wielka dziura na środku sali. Po co ktoś to tak zaprojektował? Stanął obok hetmana.
-Jak tylko wrzucisz tam naszą jedyną pochodnię to polecisz zaraz za nią.

Dragosani:
Bliżej niezidentyfikowana wydzielona z wnętrza ust Emericka poleciała w dół. Szybko zniknęła w mroku. I tyle. Nie było jej więcej widać, ani słychać pacnięcia o dno. Studnia (jeżeli to była studnia, a nie jakiś szyb) musiała być głęboka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej