Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (202/211) > >>

Marduk Draven:
- Posłuchaj mnie, ty vanitas perditio ex abyssus.- warknął Draven.- I tak zostaniesz z tego świata wygnany. Lecz zanim się to stanie mogę sprawić, że będziesz błagać o to by cię wygnać stąd i skończyć twe męki.- zagroził i zdjął hełm, by demon mógł ujrzeć paladyna.- Nie muszę nawet przy tym specjalnie ranić Madarona.- wyjaśnił.- Zacznę chyba od cięcia srebrem posypanym solą i błogosławionym przez Zartata.- kontynuował, z paskudnym uśmiechem, który tylko uwiarygodniał blef. - Więc mów ściślej. Co znajduje się za tymi drzwiami, w tamtejszym pomieszczeniu?

Torstein Lothbrok:
- Nie marnować amunicji!- zawołał do kompanów, chociaż pewnie spierdolili gdzieś. Prócz Themo. Schował kuszę i dobył miecza.- Ogień, jenerale, ogień!- zauważył. Chwycił swoją butelkę rumu i ze smutkiem uronił jeden, ostatni łyk, po czym cisnął nią tak, by po rozbiciu zawartość także się zapaliła.- Może więcej pochodni?

Zaidaan:
Emerick cofnął się troszkę bardzo do tyłu, ale gdy zobaczył że reszta się nie cofa, jeszcze żyje i jeszcze próbuje z tym walczyć, Emerick postanowił jednak trochę wrócić na front. Gdy śluz zaczął płonąć wróciła do niego pewność siebie.
- Ha! Płoń i przepadnij siło nieczysta!
Krzyknął na glutka, a sam zaczął poszukiwać jakiejś innej pochodni. Jak tego ma tam być więcej to warto mieć więcej niż jedna śmieszkowa, niepewna pochodnia, która w każdej chwili może zgasnąć.

TheMo:
Themo nawet się ucieszył, kiedy jego pochodnia zadziałała. ÂŚluz płonął aż miło. I trochę okolicę rozświetlił. Jednak ogień należało podtrzymywać. Przynajmniej dopóki galareta całkiem się nie stopi. Z bólem serca sięgnął po ostatnią flaszkę ryżówki. Odkorkował ją.
-Spalić to ogniem!
Krzyknął bojowo nastawiony, chodź ta walka nie będzie zbyt widowiskowa. Jednak skuteczna. Pociągnął solidnego łyka z butelki, a resztą chlustał na śluz by ten nie dogasał.
-Jak będzie trzeba to i puścimy z dymem cały ten fort! Dawać podpałki!
Proch, olej... Olej! Kaziu, leć po beczkę co w niej nurkowałeś! Przeproszę cię za tą kąpiel później!

Kazmir MacBrewmann:
Kazmir poleciał, na jego krótkich nóżkach troche mu to zajmie... pobiegł na bryg. Tam wpadł do kajuty w której stała beczka. Problem w tym że otwarta. Krasnolud szukał pokrywy, musi tu być gdzieś.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej