Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W głąb Zapomnienia

<< < (201/211) > >>

Dragosani:
ÂŚluz zaczął wypełzać przed drzwi, w swej powolnej pogoni za ofiarami. Butelka rzucona przez Themo pacnęła mokro o jego powierzchnię. Zaczęła powoli się zagłębiać w galaretę. Stało się tak, że uderzyła o niego szyjka do dołu, więc trunek wylewał się, ściekając po powierzchni śluzu. ÂŚluz pełznął dalej, aż zbliżył się do mierzącego do niego Torsteina. I wtedy zaatakował gwałtowniej. Z jego galaretowatej powierzchni wysunęła się równie galaretowata macka. Nieco zmatowiała, jakby gęstniejąc i wymierzyła mocny cios w wikinga.

Aktualizacja:
ÂŚluz


- Muehehe! - Demon zaśmiał się na słowa krasnoluda. - Gdzie są dzieci, pytasz. Przecież je spotkałeś. I bardzo chętnie wymordowałeś. Jesteś dzieciobójcą, wiesz? I twój nadęty paladyński kompan także. Dzieciobójcy! - Splunął pod stopy Kiellona.
- Dość! - przerwał mu Dragosani. - Wyjawisz mi teraz swoje imię - powiedział rozkazującym tonem,
- A na co ci ono, egzorcysto? Chcesz mnie przywołać, gdy już mnie wypędzisz? Nie rozśmie...
- Może tak, może nie. - Wampir znów wszedł mu w słowo. - Zaryzykujesz? - Demon milczał przez chwilę, analizując swoją sytuację.
- Jestem Karanak, egzorcysto. Bądź przeklęty - wyjawił w końcu.
- Pozostawię to tobie. - Drago spojrzał na paladynów, ciekaw czy mają coś do dodania.

Marduk dostrzegł drzwi, które widzieli już wcześniej. Znajdowały się po drugiej stronie sali, w której spotkali opętanego taurena. Były dość duże i oczywiście zamknięte.

TheMo:
Kiedy śluz wypuścił ze swojego ciała mackę, Themo podszedł do niej i spróbował przypalić pochodnią. Ostrożnie, by ta jakoś nie zgasła. Szkoda mu było tej flaszki. Chciał sprawdzić jak żeluś zareaguje na alkohol, a tymczasem większość wylądowała na podłodze. Właśnie, może to się uda. Zbliżył jeszcze pochodnię do mokrej plamy na sluzie. Przy okazji już rysował sobie drogę ucieczki na wypadek, gdyby światło zgasło i trzeba było uciekać po omacku.

Marduk Draven:
Marduke parsknął na wzgardę demona. Kto tu był nadęty? Jednakże po chwili opanowała go złość. Sięgnął po sztylet ze srebra i dobył go. Ujął pewnie i naciął lekko, samym sztychem policzek demona.
- Więcej. Nikogo. Już. Nie. Skrzywdzisz.- wycedził rozsierdzony paladyn. Schował oręż.
W wyniku rozglądania się ujrzał drzwi. Zamknięte i duże. Draven zastanawiał się chwilę. Wskazał na nie.- Co jest za tymi drzwiami?- spytał ostro.

Torstein Lothbrok:
Torstein szybko umknął w tył przed macką, na chwilę przed jej uderzeniem. Zaklął paskudnie niczym szewcz i splunął pod potwora. Następnie zaś skupił się, przycelował i wypalił z kuszy, prosto w środek ÂŚluzu. Bełt pofrunął zaś ochoczo w stronę maszkary, trafiając w sam środek, jakby dziesiątkę.

Dragosani:
Bełt z kuszy Torsteina wbił się w masę śluzu. I zatrzymał się wewnątrz. "Rana" przez niego zadana natychmiast się zasklepiła. Wiking mógł nawet dojrzeć swój bełt wewnątrz galarety. Nieruchomy i niegroźny. Za to pochodnia Thema zdziałała nieco więcej. Alkohol zajął się od niej ogniem. Sam śluz zaczął jakby bulgotać. Ogień ewidentnie go "ranił". Uszkadzał masę jego ciała. ÂŚluz zaczął drgać, gdy ogień zajmował coraz większą jego część.

Aktualizacja:
ÂŚluz


- Argh... - warknął demon, gdy srebrne ostrze zraniło policzek jego nosiciela. Spojrzał potem na drzwi. - Pomieszczenie - odparł kpiącym tonem. - A czego się spodziewałeś?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej