Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W głąb Zapomnienia
Marduk Draven:
- Witaj, Gascadenie. Gratuluję przebrania kupieckiego.- rzekł z pochwałą do młodego jaszczura, po czym podał mu dłoń. Do "ekipy Bractwa" zbliżyli się Emerick, oraz Torstein - "ekipa Bękartów Rashera", lub"ekipa Hetmańska". Paladyn podał także i dłoń obydwu najemnikom.
- Zaiste komplet.- odrzekł.- A wy? Czekacie na kogoś jeszcze?- zapytał z czystej ciekawości. Brakowało mu tu kogoś pokroju MacBrewmanna czy Themo, bez nich Bękarcia kompania wydawała się zdziebka niekompletna, lecz mogły to być odczucia Marduka i jego wyłącznie.- Nastroje?- odrzekł pytaniem Torsteinowi.- Za siebie tylko mówiąc, rzekłbym - za Króla, za Valfden i za Zartata naprawmy to, co na Feros zostało splugawione.- rzekł, lekko teatralnie.- Ah, zapomniałbym, Gascadenie. To jest Hetman Koronny, Emerick i dzielny wiking Torstein Lothbrok.- przedstawił jaszczurowi Bękartów.
Dragosani:
Pierwsi uczestnicy rozpoczynającej się wyprawy zebrali się na placu i próbowali zachowywać się i wyglądać normalnie. Stali sobie (łącznie z furgonem Marduka) trochę z boku, coby nie blokować ruchu w tym dość uczęszczanym punkcie miasta. Mijali ich piesi, konni i wozy wyładowane towarami. Nagle jeden z wozów skręcił w bok i zatrzymał się w pobliżu. Zeskoczył z niego osobnik w typowym stroju wampira. Takim jakich wiele w mieście i poza nim. Głównie poza nim. Oczywiście za wampirza maską mogła kryć się tylko jedna osoba. Rzecz jasna wiedzieli o tym tylko wtajemniczeni. Dla motłochu był to tylko anonimowy wampir.
- Bry - rzucił swobodnie na powitanie. Spojrzał kolejno na zebranych. Większość znał. Jaszczura nie. - To wszyscy? - zapytał.
Zaidaan:
Już miał Emerick odpowiadać Mardukowi jak to krasnolud z Themem jeszcze gdzieś się podziewają i chleją pewnie zamiast przyjść w wyznaczone miejsce kiedy to podszedł wampir, ten wampir.
- No właśnie chciałem powiedzieć, że jeszcze tylko Thema i Kazmira brakuje.
Gascaden:
Gascaden oczywiście ukłonił się tak jak zawsze przed osobistościami.
- Jestem zaszczycony, zwą mnie Gascaden, skromny rycerz Bractwa ÂŚwitu.
Przedatawił się ładnie, akurat w tym samym czasie gdy przyszedł jakiś tajemniczy wampir, któż to jest, tajemnica wielka.
Nawaar:
Nagle wszyscy zeszli się w jedno miejsce. Brodacz oczywiście większość znał, bo wiadomo bitwy z demonami zbliżały w jakiś sposób ludzi, zwłaszcza gdy większość z bojowników jest tutejszą szlachtą z włościami! Krasnolud oczywiście się przywitał z zebranymi. - No witam! Dawno nie widziałem waszych zakazanych mord! Heheheheh widzę, że szaleńców nie brakuje i dobrze, bo znów komuś dupy złoim. Przywitał się ze wszystkimi jak należało w tej chwili, kiedy mogli gaworzyć sobie dalej bez większych oporów i nie przeszkadzając nikomu, bo każdy ich omijał szerokim łukiem to dopiero pojawienie się tej persony wywołało dodatkowych emocji. - Muszę przyznać królu, że tęskniłem za twym białym licem oraz cerą nieskazaną pryszczami. Kończąc skłonił się delikatnie, bo zbroja jednak nie pozwalała na lepsze manewry. Pozostało czekać na resztę członków od hetmana, który narobił sobie wstydu przed majestatem królewskim hiehiehiehie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej