Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rumu szum, morza smak
Marduk Draven:
Paladyn wysłuchawszy chłopa zsiadł z konia i podał wodze jednemu z rycerzy. Udał się do wskazanego budynku, ze sztandarami Kazmira, dawniej aep Grotha, teraz MacBrewmanna. Zapukał, żeby okazać szacunek, a po chwili wszedł do środka. Sam.
- Słyszałem o problemach z utopcami i zjawami.- powiedział na wejściu, zamykając za sobą drzwi.- A widzę,
że tu sami swoi. Marduke Draven - Marszałek Bractwa ÂŚwitu.- przedstawił się.
Nawaar:
Krasnoludowi również obiło się o uszy, że ktoś szuka świętych bojowników, bo po pijaku wpadł do pewnej karczmy i się różnych rzeczy dowiedział, więc postanowił pomóc, bo mógł! W nadzieje miał, że Marduka tutaj nie będzie, gdyż facet chyba ostatnio miał jakiś okres czy coś, ale jak zawsze nikt nie zrozumie brodacza, także jechał sam na swym rumaku do jakiegoś zadupia. Nardea jak zawsze nie wyglądała imponująco i nic się tutaj nie działo. Smutno tutaj, że aż psy muszą dupami szczekać, ale zawsze takie dziury mają najlepszy alkohol, bo prości ludzie muszą mieć jakieś rozrywki. W każdym razie nieco zniechęcony zapytał jakiegoś chłopa. - Szukam jakiegoś okrętu czy coś, bo ponoć rycerzy z bractwa poszukują. Wskaż drogę dobry człowieku. Czekał na odpowiedź i oby była jakoś zrozumiała.
Adaś:
W końcu nie tylko ja wypytywałem o okręt, więc chwilę pomilczałem sobie słuchając odpowiedzi na pytania, które w sumie też mnie interesowały. Sprawa faktycznie nie wyglądała za ciekawie, w szczególności że ze zjawą nie zdarzyło jeszcze mi się spotkać. A to znaczyło że rycerze bractwa faktycznie mogą się przydać:
-Czyli jak rozumuje, nasz plan polega na tym że Bractwo idzie przodem i bierze zjawy na siebie, a my co najwyżej ich osłaniamy. Zgadza się?
Narrator:
- Wszyscy czekajo w tamtym domu ze sztandarami imć MacBrewmanna
Domenik aep Zirgin:
- Nu tak. Rzekłbym nawet że my to byndziem stać i paczeć jeno.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej