Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Sprzeczka sąsiadów
Zaidaan:
- Kłamca!
- Oszust!
- Nie próbujcie z nas robić głupich!
Cała trójka wodzów ostro się zezłościła.
- Mój syn! Daliśmy wam drogie kamienie w zamian za uwolnienie syna, a nie odzyskaliśmy nic! Zdrajcy! Ani syna, ani kamieni!
Marduk Draven:
- Na honor i cześć rycerską i mego pana, Zartata was zapewniam, że mnie o tym nie poinformowano.- odrzekł spokojnie.- Pozwólcie mi wrócić do Leamis, a zrobię wszystko, co będę mógł by odzyskać tego syna, a jeśli zdołam to i te kamienie.- dodał.- Burmistrz i komendant mają obowiązek wykonywać moje rozkazy, jeśli nie...
lepiej by to zrobili. Więc jak?
Zaidaan:
- Ludzie skorpiona porwali me dziecko, nikt więcej nie będzie lekceważyć plemienia Shagatów. Odzyskaj je! Bez niego się tu nawet nie pokazuj! Wynoś się!
Po wykrzyczeniu co było trzeba i warg zaczął warczeć. Jeden właśnie z Shagatów złapał Cię i zaczął gdzieś prowadzić. Szliście tak kilka minut, aż dotarliście do pewnej komnaty, po wejściu dostrzegłeś wszystkie swoje runy, bronie, pancerz itd.
Marduk Draven:
Całą drogę do komnaty z jego ekwipunkiem, Marduke myślał nad znaczeniem zwrotu "ludzie skorpiona". I dopiero po jakimś czasie zaczął rozumieć. Człowiek ze skorpionim tatuażem w karczmie!
Podszedł do swego całego ekwipunku i zaczął się ubierać. Wpierw rzecz jasna onuce. Następnie buty, ze sztyletam przy kostce. Nagolenniki, kirys i rękawice. Potem tunika z emblematem bractwa, pas z runami i drugim sztyletem, pochwa z szablą, rękawice, opończa i hełm. Po około 15 minutach był gotowy. Oparł dłoń o szablę.
- Prowadź do wyjścia.- polecił Shagatowi.
Zaidaan:
- Wtmivhepen, gitmi
Mruknął coś po goblińskiemu Shagat. Kto wie co on tam mruknął, najpewniej znowu ktoś nie ma do Dravena szacunku i po prostu go wyzwał, lecz mimo to znowu zaczął Marszałka prowadzić. Przeszli tak razem kilkanaście minut, aż w końcu stanęli przed przed wyjściem gdzie już widziałeś las, tu już jakieś dwa gobliny tyreńskie trzymały wartę.
- Iść cały czas na wschód.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej