Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Sprzeczka sąsiadów
Marduk Draven:
Nazwa wyprawy: Sprzeczka sąsiadów
Prowadzący: Emerick
Wymagania: zgoda prowadzącego
Uczestnicy: Marduke Draven
Znowu las w Hemis. Przynajmniej nie środek nocy, toteż tak bardzo paladynowi nie wiało. No i Hemis także dobiegało końca. Powoli, ale dobiegało. Draven poruszał się na swym niezawodnym koniu poprzez lasy Valfden, zaśnieżone, pełne gołych drzew. Marszałek wolałby inną nagość, lecz nie skupiał na tym obecnie uwagi. Zirael na szczęście była mądrym zwierzęciem i nie trzeba było poprawiać jej chodu. Szła i ogólnie zachowywała się wzorowo. Draven miał więc spokój podczas swej podróży, której celem był Efehidon. Oby tylko nic mu nie przerwało, tak jak poprzednia afera z północnicą...
Zaidaan:
Racja, Hemis zbliżało się ku końcowi, ale mimo to śnieg trzymał dalej. Po kolejnym pobycie w Bractwie, znowu zachciało się powrotu do stolicy, jednak przed tym trzeba przejechać przez miasteczko Leamis. Na razie nic się nie działo.
Marduk Draven:
Paladyn ujął na chwilę wodze w jedną rękę, po czym zarzucił na głowę kaptur i wrócił do chwytu lejców dwoma rękami. Nic się nie zmieniło, a żeby zajechać do Efehidonu, paladyn musiał przejechać przez miasteczko Laemis leżące w gminie o takim samym mianie, w sąsiedztwie Raschet, w którym leży twierdza Bractwa ÂŚwitu. Małe miasteczko, leżące po drodze dla kupców zmierzających do rzeczonego już Raschet. Jeśli będzie trzeba, marszałek się może tam zatrzymać, na razie jednak pośpieszył tylko trochę konia.
Zaidaan:
W tej samej gminie także leży wieś Brzozy, gdzie nasz bohater - paladyn spotkał północną pannę. Pewnie nie da się znowu spokojnie przejechać. I tak właśnie się zapowiadało... Krzaki w pobliżu traktu zaczęły się nagle szybciej ruszać, coś tam musi się znajdować. Zaniepokojny koń zarżał wystraszony i zatrzymał się w miejscu.
Marduk Draven:
Podróż miała być tak spokojna, nawet pomimo tego, że w tej samej gminie miejsce miał pojedynek z północnicą. Teraz z kolei coś zaniepokoiło Zirael. Coś położonego w krzakach. I to na tyle, że się zatrzymała. Marduke zaklął paskudnie i uspokoił ją delikatną komendą. Westchnął następnie zebrał energię magiczną, po czym skierował ją w prawą dłoń, podczas gdy lewą trzymał wodze.
- Izeshar.- powiedział inkantację, przywołując czerwony jak krew pocisk esencji do dłoni. Jednak nie ciskał go jeszcze.- Wyłaź, bo Ci dupsko usmażę...- warknął.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej