Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Sprzeczka sąsiadów

<< < (17/29) > >>

Marduk Draven:
Kiwnął głową, na znak, że rozumie. Jednak nie dał się im chwycić. Zręcznie się wywinął, lecz nie przybierał agresywnej pozycji.
- Nie trzeba. Pójdę bez oporu.- uświadomił ich.

Zaidaan:
- Laefmiouq sa.
Odezwał się do dwóch osiłków. Ci postanowili odpuścić i po prostu zaczęli Cię eskortować z mądrym na czele. Zacząłeś bosymi stopami iść różnymi korytarzami, które były na szczęście dostatecznie oświetlone. Nie były to ciasne i wąskie korytarze, były na tyle przestronne, że swobodnie można było tędy chodzić. Mijaliście ciągle to jakiegoś goblina tyreńskiego robiącego za strażnika. Dwa pozostałe gatunki też się dało zauważyć. Dostrzegłeś też jak z jednej jaskini wychodzi goblinica z młodymi tych inteligentnych. Dzieciaki z ciekawością się Tobie przyglądały.. Do czasu aż nie wkroczyliście do jakiegoś bardziej strzeżonego miejsca. Weszliście do przestronnej komnaty, gdzie było jasno, znajdowało się tam wiele różnych goblinów, którzy świetnie się bawili przy stołach znajdujących się po bokach od wejścia, jednak po Twoim wejściu wszyscy zamilki i zaczęli Cię bacznie obserwować. Przed Tobą natomiast stały trzy "trony" na podwyższeniu. Na tronie po lewej siedział pewien goblin ubrany w futro irbisa, a w dodatku miał nos przebity jakąś kością. Na tronie po prawej siedział goblin tyreński ubrany w płytową zbroję wykonaną ze stali valfdeńskiej, była nadzwyczaj czysta, jedynie nie miał na głowie hełmu. Natomiast pomiędzy tymi dwoma goblinami siedział ten trzeci. Najinteligentniejszy, ubrany w różnorakie, egzotyczne skóry. Nad jego tronem wisiała ludzka czaszka. Ten po środku dość dokładnie się Tobie przyglądał, zastanawiając się co z Tobą zrobić, przy okazji wcinał jakieś jagody.
- Ty być ten człowiek, który chcieć rozmawiać?
W końcu jako pierwszy się odezwał.

Marduk Draven:
Marduke ruszył więc ze swoją obstawą, chłonąc informacje, na wypadek gdyby musiał stamtąd spierdzielać w podskokach. Spotkali dość dużo strażników, co mogło być kłopotliwe. Jednak w końcu został doprowadzony przed oblicza wodzów. Kto by się spodziewał? Przedstawiciele wszystkich trzech ras goblinów, każdy dumny, majestatyczny i gobliniasty. Pan pośrodku przemówił. Marduke zebrał się do odpowiedzi.
- Tak. Jestem Marduke Draven - marszałek koronny wybrany przez króla Dragosaniego I Antaresa, pana Valfden.
 Przybyłem do Leamis ponieważ zasłyszałem o kłopotach dręczących miasto, a mianowicie o nieprzyjaznej atmosferze między wami, a mieszkańcami miasta. Do tego zostałem napadnięty przez was na trakcie, w drodze.

Zaidaan:
Wodzowie wymienili ze sobą spojrzenia, potem pan po środku nachylił się nad jednym i nad drugim zbierając zdania dwóch pozostałych wodzów. W międzyczasie obok Ciebie coś przeszło, coś jak wilk, ale trochę nawet za duże. Toż to warg, przewąchał Cię i położył się pod tronem środkowego.
- Oddajcie coście skradli, a zaniechamy napadów i staniemy się przyjaciółmi ponownie.

Marduk Draven:
Paladyn nie zląkł się warga. Stał mężnie. Wysłuchał także tego, co powiedział mu jeden z goblinich wodzów. Zdziwił się, bowiem nie wiedział o co chodzi.
- Skradli? Ani burmistrz, ani komendant straży nic mi o tym nie powiedzieli.- odrzekł.- Co takiego zostało skradzione?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej