Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Sprzeczka sąsiadów
Zaidaan:
Marne to pocieszenie, bo będąc w murze tarcz to każdy był obok siebie, a tak to każdy będzie w innym miejscu i łatwiej ich będzie wybić, ale! Wyszliście po chwili z miasta i powoli zboczyliście z traktu wchodząc do lasu, na razie było spokojnie, mimo to żołnierzy trzymał jakiś dziwny niepokój.
Marduk Draven:
- Dobra, zmniejszcie odległości od reszty grupy. Pozostali mur tarcz, a może i nawet formacja żółwia, jeśli wam tak wygodniej.- rozkazał, a sam dobył szabli, by w razie czego być gotowym do potyczki.
- Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
ÂŚwiatło Twe i Moc,
są moją siłą...
Zaidaan:
Na formację żółwia było za mało ludzi to i tylko mały mur tarcz zrobili, natomiast reszta zmniejszyła odległość do 6 metrów. I wtedy coś zaczęło się ruszać w krzakach i na drzewach...
Marduk Draven:
- Do grupy, już!- rozkazał ostro. Wiedział, z czym wiążą się ruchy w krzakach. Wiedza empiryczna, to jest z doświadczenia. Poprawił uchwyt na szabli. Gdyby tylko wyszli tamci inteligentni...- Nie mamy wrogich zamiarów.
Chcemy negocjować pokój!- oznajmił. Parę lat temu negocjował z orkami, jak trudne może być negocjowanie z goblinami o wysokości dwóch metrów?
Zaidaan:
No na przykład na tym, że może akurat trafiłeś na grupę, która nie miała przy sobie tłumacza, albo trafiliście na samym wysokich debili. I wtedy kiedy zwiadowcy się powoli cofali...
- Stefan, uważaj!
Wykrzyknął jeden z czujek i nagle z krzaków wyskoczyły dwa humanoidy o wielkości podobnej do człowieka, rzuciły się na strażników i jednym szybkim ruchem przeciwnicy zabili ich swoimi włóczniami i zniknęli z ciałami z powrotem w krzakach.
Zostało was tylko ośmiu (+ marszałek). Wszyscy byli zaniepokojeni, zaczęli się rozglądać nerwowo we wszystkie strony.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej