Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Sprzeczka sąsiadów

<< < (27/29) > >>

Marduk Draven:
Nie spodziewał się aż tak gwałtownego obrotu spraw. Ogr, strzelec, dwóch zwykłych zbirów i innych strzelec, który chciał uciekać. Draven nie mógł na to pozwolić. Ogr uniósł maczugę by skończyć z człekiem, więc Draven zareagował szybko, niemal od ruchowo. Zebrawszy energię magiczną wymówił inkantację.- Izeshar!- i cisnął pocisk esencji w twarz ogra. Następnie szybko się wywinął, sekundę przed tym jak bandyta strzelił tam, gdzie paladyn jeszcze leżał. Zebrał energię raz jeszcze.- Izeshar!- zakrzyknął i cisnął magiczny pocisk prosto w tors strzelca. Tamci dwaj z mieczami i sztyletami niemal natychmiast zaatakowali. Oboje byli w szermierce amatorami, cięli odgóry, chcąc trafić paladyna w głowę, lecz Draven bez problemu się obronił poziomym brokiem i dobył szybko sztyletu. Szybko, zanim jeden z bandytów mógł zareagować, ciął po jego brzuchu, rozpłatując go tak, że na ziemię poleciały flaki. Drugi odskoczył, jakby poparzony ogniem. Zaatakował po chwili, tnąc po skosie od lewej - w szyję marszałka. Paladyn przyjął jednak cios blokiem sztyletu i pchnął szablą w jego pierś, między płuca - w serce oprycha, kończąc i jego życie. Następnie schował szybko sztylet. Tamten już biegł, lecz Draven wykorzystał kolejną ze swych cudownych mocy. Rozbił swe ciało na atomy a następnie przeniósł swą świadomość, swój umysł i ciało trzy metry przed biegnącego z dzieckiem oprycha. Tamten zatrzymał się, wpadając na Marduke'a który chwycił dziecko w jedną ręką, a jego odepchnął telekinezą, tak że upadł dwa metry od paladyna. Draven okrył dziecko opończą i przygotował się na najgorsze. Zemstę uciekiniera.

Zaidaan:
I ten uciekinier zamierzał się zemścić. Sięgnął po pistolet i wystrzelił w stronę dziecka. Miałeś ostatni ułamek sekundy na poświęcenie dziecka, lub zaryzykować i przyjąć kulę na siebie.

//: Sam zdecyduj.

Marduk Draven:
Paladyn stanął przed paskudnym wyborem. Wyborem życia niewinnej istoty, a swoim zdrowiem, a może i nawet życiem? Postanowił zaryzykować, zwierzając się w całości Zartaowi. Odwrócił się tak, by kula trafiła w niego, nie dziecko. Pocisk wbił się w ciało. Bolało jak diabli, aż marszałek zaklął i padł na jedno kolano. Momentalnie ogarnęła go jednak furia, która zabłysnęła nawet w oczach wojownika, który telekinetycznym uściskiem złapał wroga za gardło i udusił.

Zaidaan:
Zartat widocznie miał lepszy dzień, bo nadzwyczaj darował Ci tym razem życie. Mimo to oberwałeś kulę w plecy, na szczęście kula nie dosięgnęła żadnego z organów, mimo to paskudna dziura jest, tak jak i kula w ciele. Goblin nie przestawał płakać, ale przynajmniej pozbyłeś się wszystkich wrogów.

//: Otrzymujesz średnią ranę kłutą na plecach

Marduk Draven:
Marduke uśmiechnął się do dziecka i wstał. Z lekkim trudem, ale wstał. Popatrzył po sali pełnej trupów i pokonując ból ruszył do wyjścia, po drodze zbierając ten worek, który porywacz nosił oprócz dzieciaka. Następnie zaś przez drzwi, kratę, potem na powierzchnię. Okrył brzdąca szczelniej opończą i skierował się w drogę do goblinów, mając nadzieję, że znów go zgarną.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej