Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W samą północ
Zaidaan:
- Dobrze, niech Szóstka ma was w opiece!
I czym prędzej czmychnął do wsi.
W tym samym czasie Draven po zagwizdaniu mógł poczuć takie dziwne, kłujące zimno. Takie nienatularne, które wcześniej się nigdy nie zdarzyło. Zawiał dziwny mroźny wiatr, który jakby krzyczał, który radził ci uciekać. Mimo Ty dalej stałeś i czekałeś, miałeś szczęście, że trakt w Twoim otoczeniu był oświetlony. Czułeś na sobie czyiś wzrok, jakby ktoś Cię obserwował, ale nigdzie nikogo nie było. Czułeś jak ten wzrok otacza Cię, jakby obserwator szukał dogodnego momentu do ataku. Wtedy poczułeś coś za plecami. To była ta kobieta, którą opisywali. Rzuciła się ze swoimi szponami na Ciebie.
1x Północnica
//: Północnica zmaterializowała się 10m od Ciebie, przez co umiejętność intuicja nie była w stanie wyczuć obecności zjawy.
//: Temperatura spadła do -10 stopni Celsjusza, przez co działa na Ciebie kara: Spadek temperatury poniżej 0 stopni.
//: Teren o promieniu 10m od Ciebie jest dostatecznie oświetlony przez latarnię.
Marduk Draven:
Marduke poczuł to. Chłód. Zimno ostre tak, że aż kuło go. Cichy niby podszept wiatru. Latarnia oświetlała jego pozycję, choć jej brak dużo by nie zmieniał - Draven znał zaklęcie światła. Intuicja chyba go zawodziła, bo czuł się obserwowany, dopóki nie odwrócił się. Kobieta, taka jak ją opisali ruszyła na paladyna z długimi szponami. Jednak on nie stał jak kołek. Dobył srebrnego miecza szybkim ruchem i jeszcze szybszym zablokował jej szpony. Na krótką chwilę się zwarli, aż paladyn pchnął ją, odpychając od siebie i ciął klingą w śnieg. Ale nie tak zwyczajnie. Pod odpowiednim kątem. I kiedy po odepchnięciu, północnica złożyła się do kolejnego ataku, na jej twarz i w oczy nasypał się śnieg, wyrzucony przez ostrze jej wroga. Na chwilę ją to zdezorientowało. On to wykorzystał. Ciął raz od lewego górnego skosu po klatce piersiowej demonice, następnie kontynuował od prawego górnego skosu, tworząc z poprzednią raną X, po czym po szybkim obrocie, dzięki któremu nabrał szybkości - ciął poziomo, z lewej na prawą po brzuchu północnicy. Po wszystkim wykonał telekinetyczne pchnięcie na niej. I musiał przyznać, że mróz go osłabił, bo siła jego ciosów jej nie zabiła. Przyjął defensywną postawę i czekał na jej ruch.
Zaidaan:
Północnica nie spodziewała się oporu ze strony ofiary, mimo to nie zamierzała się poddać. Odepchnięta od przeciwnika zaczęła go ponownie otaczać, aż w pewnym momencie ruszyła błyskawicznie na paladyna. Szponami szybko wytrąciła Ci miecz z ręki, a sam inkwizytor poleciał gdzieś za Twoje plecy, następnie szybkimi ruchami szponów pocięła Ci ramiona, w zemście za ten bolesny X. Na szczęście nie była to zbyt głęboka rana, następnie z niewyobrażalną siłą odepchnęła Cię, tak mocno, że aż wpadłeś w zaspę śniegu, gdzie nieopodal leżał Twój srebrny miecz.
//: Otrzymujesz lekką ranę ciętą na lewym i prawym ramieniu
Marduk Draven:
Przeszył go lekki ból towarzyszący ranom. Podziękował też w duchu Zartatowi za zaspę śniegu i miecz będący w pobliżu. Zaszarżowała i wyskoczyła w górę, chcąc skończyć z paladynem za pomocą szponów, tnąc obiema łapami od góry. Jednak Draven szybko wykorzystał telekinezą by przyciągnąć sobie do ręki swoją srebrną klingę, która wskoczyła mu do lewej dłoni. W porę zablokował cios. Siłowali się tak chwilę, aż północnica uniosła jedną dłoń do ciosu. Wtedy to paladyn szybko sięgnął do cholewy buta i wyjął srebrny sztylet, który błyskawicznym ruchem wbił jej pod żebra. Zawyła paskudnie z bólu, tracąc na chwilę skupienie. Draven wykorzystał to, by z całej swojej siły zepchnąć ją z siebie, prosto na ośnieżony grunt. Błyskawicznie wstał, ujął miecz oburącz. Wstanie nie zajęło także długo i jej. Wyjęła sztylet wojownika z rany i rzuciła go na ziemię. Niemal natychmiast ruszyła, tnąc pazurami prawej ręki od prawego skosu chcąc trafić Marduke'a w twarz. On jednak w porę się obronił poziomym ustawieniem miecza. Powtórzyła cięcie lewą, a potem szybko prawą dłonią, chcąc rozszarpać szyję Dravena. Jednak on miał już dosyć rany i zablokował oba cięcia, po czym błyskawicznie wyrżnął jej głowicą rękojeści inkwizytora w twarz. Cios był tak silny, że rozbił jej wargę i obrócił nią o 90 stopni. Wtedy to paladyn ciął paskudnie przez jej plecy poziomym cięciem. Północnica zawyła znowu i szybko się obróciła, rąbiąc szponami na oślep. I tutaj jednak marszałek koronny sobie poradził, blokując cios pionowo. Ona następnie cięła drugą ręką, lecz on w porę wykorzystał pchnięcie telekinezy, sprawiając że machnęła w powietrze, około metra od paladyna. Przy tym bardzo się odsłoniła. Zdezorientowana ledwo mogła zareagować, gdy paladyn natarł na nią i przebił jej pierś swoją srebrną klingą. Oboje wpadli na śnieg. On był na górze, zatapiając broń w jej ciele aż po rękojeść. Przekręcił ostrze i skończył jej żywot. Wyjął w końcu broń z truchła, otarł i schował na plecy, po czym podniósł sztylet i także go schował.
Przekierował energię magiczną do dłonii wypowiedział inkantację:
- Izeshar.- po czym dla pewności cisnął pocisk esencji w pierś wroga. Popatrzył tylko raz jeszcze na martwą północnicę, po czym wziął jej ciało na ręce i poszedł do wioski.
Zaidaan:
Północnica zmarła już na amen. Na dowód można było wziąć tylko głowę, no ale to paladyn wie lepiej co chce i jakie ma fetysze. Dotarłeś po jakimś czasie do wioski.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej