Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W samą północ
Zaidaan:
Tak, oczywiście. Tylko wszyscy strasznie się boją i z chat nie wychodzą...
W tym czasie dwóch jeźdców na jednym koniu po dłuższej drodze dotarła w końcu do wsi Brzozy. I tak jak mówił posłaniec - nikogo na zewnątrz nie było, wszystkie okna zasunięte, że nic nie widać. Być może hemis też to spowodowało i nikomu się nie chce wychodzić na mróz.
Marduk Draven:
- Mi powinni otworzyć.- powiedział. Lecz nie ujawnił się jako marszałek koronny, przynajmniej jeszcze nie.-
Nie chcę by koń zamarzł.
Zaidaan:
Akurat przejeżdżali obok jednej z chat.
- Niech się miłościwy Pan zatrzyma tutaj.
A gdy paladyn się zatrzymał, posłaniec zszedł z konia i podszedł do drzwi. Zapukał głośno i czekał.
- Bohdan, to ja, Siergiej! Znalazłem pomoc, otwieraj!
I po chwili faktycznie ktoś otworzył.
- Naprawdę? Któż to?
Toż to paladyn z Bractwa ÂŚwitu! Da sobie radę, jeno chce konia przechować w stajni by nie zamarzł.
- Oh, już się robi.
Chwilę później Bohdan wyszedł cieplej ubrany i z kluczami.
- Za mną proszę
I gdy ruszyliście za nim, doprowadził was do tejże stajni i otworzył ją.
Marduk Draven:
Paladyn zsiadł z Zirael i prowadził ją za lejce, no i wprowadził ją tak do stajni, gdzie następnie pogłaskał ją i zabrał z juk srebrny mieczy, który przewiesił sobie przez plecy. Wyszedł ze stajni i stanął obok Bohdana.
- Zjawa jest więc kobietą. Opiszcie mi ją dokładniej.
//Zabieram z juk:
Nazwa broni: Inkwizytor<br>
Rodzaj: miecz<br>
Typ: jednoręczny<br>
Ostrość: 23<br>
Wytrzymałość: 30<br>
Opis: Wykuty z 1,35kg srebra o zasięgu 0,9 metra. Głowica miecza przypomina kształtem gołębia z rozpostartymi skrzydłami. Rękojeść została obita wysokiej klasy skórą zębacza. Na ostrzu zaś wyryty został napis "Castitate autem semper praevalebunt".<br>
Zaidaan:
- Straszna zjawa, oj straszna. Wygląda jak kobieta, jeno skóra i twarz wygląda jakby nie żyła od kilku lub więcej dni. Strasznie długie ma szpony, zamiast zwykłych paznokci. Ubrana jest w czarną, rozszarpaną, brudną i ubrudzoną przez krew suknię. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie było. Dopiero gdy zaczęły się te dziwne uduszone ofiary przy trakcie, albo ginące dzieci. Jeszcze zanim to się zaczęło pewna ładna kobieta - Julia miała na imię. Zaręczona była, chodziła szczęśliwa codziennie, ale niestety... Pewnego razu przechodząc przez drogę wpadła pod furgon, umarła na miejscu. Tuż przed ślubem! Biedne dziecko...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej