Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

(Nie)pamiętna noc

<< < (6/17) > >>

TheMo:
-Kurrr!
Reszta przekleństwa została zagłuszona przez śnieg w którym wylądował Themo. Coś tam jeszcze wybełkotał leżąc w śniegu. W końcu się zebrał, żeby wstać.
-ÂŻywcem nas nie wezmą!
Było nieco ciężko ze względu na zbroję i alkohol we krwi, ale dał radę i uciekał dalej. Niestety, zapomniał o mieczu.

Narrator:
Themo pognał dalej zostawiając miecz gdzieś w zaspie. Emerick walczył z grawitacją, a Kiellon zapomniał, że do używania magii powinno się mieć trzeźwy umysł i w ten sposób wyrzucił się w powietrze, zrobił salto i wylądował na plecach ponownie w śniegu. A strażnicy tylko się śmiali.

Zaidaan:
- Komadir! Czekaijta!
Krzyknął za uciekającym towarzyszem, który przy okazji zgubił swój miecz. Po kilku chwilach i Emerick pokonał grawitację i popędził gdzieś przed siebie, niby chciał za Themem, ale jego już dawno zgubił. Zostawił krasnoluda na pastwę losu.

Nawaar:
Krasnolud nie wiedział co się właściwie stało! Użył umiejętności magicznej jak go nauczyli w bractwie, ale jak widać pijany łeb nie za bardzo nadaje się do czarowania. Jednak mało tego użyta telekineza w ten sposób wybiła go do góry i przez moment "latał" i czuł się fajnie! - O skurwysyn! Ja latam! No tak bez skrzydeł, ale zawsze! Zartat raczej go nie pobłogosławi takim darem, lecz kto wie! W każdym razie brodacz zrobił salto w powietrzu i wylądował w zaspie i to na swych plecach dosłownie masakra, jednakże Kiellon nie zwrócił na to uwagi i przez ten otaczający go śnieg pomyślał, że jest w domu w swojej ukochanej górze, gdzie wszędzie otaczał go śnieg. - Dom? Ale jak? Zagadnął do siebie i ogarnął, gdzie jest gdy strażnicy zaczęli się śmiać. Krasnolud w pozycji żółwia użył swojej siły i przewrócił się na bok, po wcześniejszym rozkołysaniu ciała. Teraz leżał na boku praktycznie podparty, ale w kupie śniegu. Mimo wszystko dał radę powstać, gdyż miał lepsza przyczepność niż na śliskiej drodze i ruszył do boju wstając z kolan. Teraz rozbiegł się uciekając od strażników, ale mając w sobie jeszcze odrobinę fantazji, bo tych swoich towarzyszy meneli stracił z oczu, a do tego zostawili go na pastwę losu to postanowił użyć przemieszczenia, by zniknąć z oczu tym krawężnikom. Ciało krasnoluda zaczęło się rozpadać na drobiny, a jego świadomość sama się przemieszczać, by zatrzymać się przy budynku oddalonym o jakieś 200 metrów od niego. Można powiedzieć, że zabawa z magią ciąg dalszy, ale krasnolud pijany to i nieco głupawy.

TheMo:
-Szto jest?
Wykrzyczał nie zwalniając, jednak obrócił głowę za siebie, by móc widzieć Emericka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej