Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

(Nie)pamiętna noc

(1/17) > >>

TheMo:
Nazwa wyprawy: (Nie)pamiętna noc
Prowadzący wyprawę: Narrator
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Chlanie u Emericka
Uczestnicy wyprawy: Themo, Emerick, Kiellon aep Kharim
Krasnoludzka przepalanka i trzy ryżówki. Wydawałoby się, że taka dawka powali niemal każdego miłośnika alkoholów wyskokowych, jednak nie naszych bohaterów. Dwóch rosłych chłopów i jeden krasnolud. Ta trójka wyrobiła dzisiaj w piciu roczną normę niejednej osoby. Jednak ciągle im było mało. Noc młoda, oni jeszcze stoją na nogach, a kieliszki puste. Tak więc trzeba się wybrać po zapasy, jak to ustalili.
-Napszót panowie!
Krzyknał Themo swoim zapijaczonym głosem i wymaszerował wojskowym krokiem przez drzwi. A raczej ten chód miał wyglądać na wojskową defiladę. Kiedy nie jest się w stanie prosto nóg postawić to różnie wychodzi. Na zewnątrz wyjął miecz i uniósł go w górę na wyciągniętej dłoni. Z tak wystawionym orężem szedł przed siebie. CO to znaczyło? Pewno on sam tego nie wiedział.

Zaidaan:
Samo wyjście z budynku było nie lada wyzwaniem, chociaż tam były ściany i można było się chociaż oprzeć i zrobić chwilowy przystanek, a co dopiero na ulicy! Ledwo wyszedł i musiał zrobić dwa kroki wstecz i oprzeć się o drzwi, bo twarzą na ziemi nie chciał skończyć. Bynajmniej nie teraz.
- A-ale które napszót?
Zapytał, właściwie sam nie wie o co pytał. Przeszedł parę kroków do przodu i musiał zatrzymać się przy chodzącej srebrnej fortecy i oprzeć się na chwilę. Po chwili wraz z krasnoludzkim towarzyszem ruszył do przodu za komandirem próbując także maszerować, ale jak zwykle wyszło to co najmniej nieudolnie.

Nawaar:
Krasnolud z całej trójki miał najgorzej, bo zbroja w niczym nie pomagała teraz! Kiellon ruszył się z krzesła i powstał, i opuścił dom za całą trójką, ale niezbyt fajnie mu to szło, bo niemal się zataczał, ale nie upadł! Inaczej byłaby to plama nie do zmycia na honorze. Oczywiście jak wcześniej znów jebnął drzwiami, bo było mu wszystko już jedno a maurenka niech swoje uwagi wsadzi w rzyć! W końcu wszyscy mogli odetchnąć świeżym powietrzem podgrodzia. Themo zadecydował, że trzeba gdzieś iść dla kanclerza było wszystko jedno gdzie, byle do przodu. Ta sztuka nie szła zbyt dobrze, bo paladyn zataczał się i szedł z jednej strony na drugą, ale wszystkiego co najgorsze dopełniło się, kiedy Emerick postanowił się oprzeć i iść równo z krasnoludem. - Nosz chyba, cię pojebało. Odtrącił rękę, zrobił obrót wokół własnej osi a siła była zbyt wielka i jebnął plecami o czyiś dom. Hałasu się narobiło, co niemiara jednak Kiellon zaczął uciszać towarzyszy, jakby była to ich wina. - Cicho kurna! Następnie odbił się od ściany i maszerował dalej koślawo jak, tylko mógł.

TheMo:
Themo kątem oka widząc dwie niewyraźnie sylwetki ruszył do przodu. Chociaż to pojęcie względne. Idąc przed siebie machał mieczem torując sobie drogę przez... powietrze? Penis wie co tam w jego rozpitej głowie teraz siedziało. Na pewno nic mądrego. Ciężko dysząc poruszał się lekkim slalomem.

Zaidaan:
Emerick miał dobre intencję i jedynie chciał żeby jego przyjaciel pomógł mu utrzymać równowagę, ale zamiast tego to został odepchnięty i tylko bożym cudem nie wyjebał się na jakieś pobliskie zaspy. ÂŚniegu było co nie miara, piździło też świetnie, ale na szczęście Emerick był ubrany w futerko wilczka i żaden mróz mu nie groźny. Widząc jak jego towarzysz przywalił w losowe drzwi to czym prędzej popędził do przodu doganiając dowódcę i maszerował za nim.
- Eeee.... Eej! Pa-pa-patrzcie!
Pijany hetman zatrzymał się i wskazał palcem w jakąś stronę. Niby coś widział, ale co widział to nikt nie wie, nie wie nawet on sam! O ile w ogóle cokolwiek tam kiedykolwiek było.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej