Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

(Nie)pamiętna noc

<< < (5/17) > >>

Zaidaan:
Emerick słysząc rozkaz o odwrocie natychmiast zabrał się za jego wykonywanie. Odwrócił się o 180 stopni i ruszył przed siebie w dość dziwaczny sposób, bo na zwykłą ucieczkę to nie wyglądało. Bardziej na pokonywanie jakiegoś toru niewidzialnych przeszkód. Bądź co bądź, towarzysze musieli teraz uciekać przed wymiarem sprawiedliwości.
- Taktyczny odwrót mówię!
Krzyknął jeszcze do krasnoluda.

Nawaar:
Krasnolud był w kropce, bo na pewno nie będzie siedział w lochu! - Zostawiłem obiad na ogniu. Ruszył się jak najszybciej czyli pokracznie i powoli, ale jeszcze nie używał przemieszczenia. Dlatego, że mogło to się źle skończyć, ale zawsze ma tą kartę autową. - Spierdalamy panocki. Warknął do towarzyszy meliniarzy, którzy połapali się w sprawie szybciej niż zachlany w trzy dupy brodacz! Dobrze, że była noc.

Narrator:
I trójka z łatwością wymknęła się straży miejskiej.
-Tomek, gonimy ich?
- A chce ci się? Z resztą daleko nie uciekną. Patrz na nich.
I nie mylił się. Bowiem po kilkudziesięciu metrach każdy po kolei zaliczał glebę. Najgorzej miał Themo, który do tej pory nie schował miecza i upuścił go gdzieś w zaspie.

Zaidaan:
Oczywiście bystra ucieczka trójki towarzyszy nie mogła skończyć się szczęśliwie, bo już po chwili cała pijana trójca leżała pokonana przez grawitację. Emerick próbował dzielnie stanąć z powrotem na nogi i zrealizować ucieczkę do końca, ale niestety walka ta była nadzwyczaj nierówna. Za każdym razem gdy już się zdawało, że mu się udało to kończył z powrotem na ziemi. Nawet pomoc rąk i ułożenie ich jakby do wystartowania nie poskutkowało. Jednak gdyby nie był na tle pijany to cieszyłby się, że nie ma na sobie kilkadziesiąt kilo żelastwa jak na przykład Themo lub Kiellon.
- Kurwa, za silni są, komadir!
Wykrzyczał rozpaczliwie do Thema, który zgubił przy okazji swój miecz.

Nawaar:
Krasnoludek zapierdzielał przed siebie, przebierając nogami jak najszybciej potrafił, ale jakoś czuł, że nie rusza się z miejsca, bo powoli pokonywał dystans, lecz zbliżył się do dwójki towarzyszy, gdy nagle jego nogi powinęły się i zaczął nimi machać w powietrzu, co w sumie tego faktu nie zauważył, ale nagle zobaczył zmianę perspektywy widzenia, gdyż nagle przez moment patrzył w poziomie i jeszcze do jego mózgu, nie dotarła wiadomość, że coś nie trzyma się kupy! Na szczęście brodacza ciężka zbroja sprawiła, że nie wywalił się na plecy, bo były jak żółw nie zdolny do niczego w każdym razie wylądował na torsie. - Co je? W morde. Zapytał sam siebie zdając sobie sprawę co miało teraz miejsce, ale wiedział, że jeśli nie wstanie to wyląduje w lochu. Gołe dłonie, śliska droga nie bardzo współpracowały ze sobą, więc jakoś musiał sobie poradzić, lecz nic z tego choć chęci miał nawet dobre. Dopóki nie wpadł na pomysł użycia telekinezy, żeby odbić się do ziemi i jakoś powstać, ale jak zawsze wykorzystywanie magii nawet tej podstawowej może narobić niezłych szkód, oby tym razem tak nie było! 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej