Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

(Nie)pamiętna noc

<< < (7/17) > >>

Narrator:
I Themo pędząc na oślep i nie patrząc przed siebie przydzwonił swym zapijaczonym łbem w znak nakazujący uważać na drodze i wylądował na ziemi. Kiellon z kolei używając przemieszczenia przeniósł się w miejsce na które patrzył. Na jego nieszczęście widział dwa okna. Przez to znalazł się w środku domostwa. Jeszcze lepiej, wylądował w czyimś łóżku. Pech chciał, że spał sobie tam nagi jaszczuroczłek. Obudził się, gdy tylko krasnolud pojawił się na nim.
- Co kurwa?!
Podniósł się zrzucając Kiellona na podłogę i po ciemku próbował wymacać swój toporek.

TheMo:
We łbie mu zadzwoniło i ponownie znalazł się na ziemi.
-Generale. Oddział rozbił się o fortyfikacje obronne Efe - hik -dionu.
Na szczęście hełm go uchronił przed rozbitą głową. Niestety, nie przed zamroczeniem i utratą równowagi.

Zaidaan:
A Emerick biegł za Themo, co z tego, że na ślepo. A no to, że właśnie teraz kiedy on przydzwonił o znak i ponownie upadł na ziemię to zdezorientowany hetman nie wiedział co robić więc biegł dalej.
- Komandir! Kaj jesteście!?
I właśnie miał się przekonać gdzie jest, bo akurat potknął się o niego i wylądował niedaleko.

Nawaar:
Krasnolud używający magii w pijackim amoku, podołał uciec strażnikom miejskim, ale w jakim było to stylu! Brodacz był dość ciekawym przypadkiem, bo przesadził z wykorzystaniem tak zaawansowanej techniki, że wleciał do obcego domu i to przez okno! Mało tego nieświadom niczego Kiellon wylądował w czyimś łożu! Niespodzianek nie było końca, bo to był łóżko jaszczuroczłeka, a szkoda, że nie kobiety tego gatunku! Jednak cóż nie można mieć wszystkiego! W każdym razie lądujący krasnolud w ciężkiej zbroi, zakończył swój lot na łóżku, które nie mogło wytrzymać takiego ciężaru potężnego jaszczura i brodacza, i musiało ulec czyli pęknąć! Tak właśnie się stało, ale zapijaczony paladyn nie ogarniał dopóki łuskowaty koleś go nie zwalił z łóżka. Kiellon w ciemności spojrzał na paskudnika. - Ale brzydal, hic. Czknął sobie i natychmiast się poderwał, by szybko znaleźć wyjść z byle chałupy, ale nie pierdolił się w pół środki i rozpędzony, zajebał z bara ze srebrnego naramiennika, gdyż wolał to od użycia telekinezy po pijaku i ponownym, wylądowaniu w jakieś ściance, bo jak to mówią czasami proste sposoby są najlepsze! Jak już drzwi uległy naporowi, a brodacz sam uszedł z życiem, to pobiegł dalej ku północy, by najdalej się oddalić z miejsca zbrodni! 

Narrator:
Krasnolud demolujący domek jaszczura obudził go dostatecznie i rozwścieczył. Gdy udawał tarana przewrócił stolik, stłukł jakieś szklanki, nadepnął na szczura, przewrócił wieszak z ubraniem i dopiero potem wypadł na zewnątrz z drzwiami. Za nim już podążał wściekły, nagi jaszczur z toporkiem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej