Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Złapać byka za rogi
Dragosani:
Narrim był chyba trochę smutny z powodu, że Patty nie dała mu się oskubać. Ale przyjął pióro i ładnie podziękował. Może roił sobie coś jeszcze pod tą ciemną czaszką?
- W Kardintinie przebywa moj brat - Narrim. Jest tam znany, wystarczy że popytacie - zaczął. - Znajdzie go i powiedzcie o naszych ustaleniach. On was poprowadzi do mnie, ja zaś mam jeszcze trochę spraw do załatwienia, no i muszę statek przygotować. Ostatecznie spotkamy się w pewnej zatoce na zachodzie. Aha, dajcie Narrimowi to. - Wyciągnął z kieszeni i podał Patty mały kawałek drewna z wyrytymi na nim kilkoma kreskami. - Będzie wiedział, że jesteście ode mnie. Tylko mówcie do niego prostymi słowami. Jest takim trochę idiotą.
Patty:
- Czy w twojej rodzinie wszyscy nazywają się Narrim? - spytała podejrzliwie Patty, patrząc uważnie na maurena.
Dragosani:
Mauren zmarszczył czoło, chyba nie rozumiejąc pytania Patty. I tu wtrącił się Drago.
- Przecież te imiona brzmią zupełnie inaczej - powiedział. - Ăw zacny gentlemen nazywa się Narrim, jego matka to Narrim, a brat Narrim. - I istotnie, gdy słyszało się je tak po kolei, blisko siebie, brzmienie było inne. - Zmienia się trochę akcentowanie - wyjaśnił pokrótce wampir.
- Tak właśnie - przyznał mu rację Narrim. Odchrząknął. - Ale właściwie w tej mojej ekscytacji pięknem twych skrzydeł, aniele, nie zapytałem was o imiona! - przypomniał sobie. - Ja jestem Narrim ibn Narrim, w niektórych kręgach zwany "Czarnoczołym", miło mi. - Skłonił się lekko. Co nie było aż takie komfortowe, gdyż cały czas siedział.
Patty:
Widok kłaniającego się w pozycji siedzącej maurena odrobinę rozbawił anielicę, której drgnął lekko kącik ust, silą woli tylko powstrzymany od przekształcenia się w uśmiech.
- Wzajemnie, ja nazywam się Patricia - przeniosła wzrok na wampira, zastanawiając się, czy będzie chciał utrzymać status incognito czy raczej powie wprost kim jest.
Dragosani:
- Funeris - powiedział bez chwili wahania Dragosani. Oczywiście wolał zachować status incognito.
- Więc miło mi poznać, jeszcze raz. - Narrim uśmiechnął się. Miał naprawdę białe zęby. Może sobie je malował? Obejrzał się gdzieś tam. - Ale będę musiał już was opuścić. Więc spotkamy się na statku! Bywajcie! - pożegnał się i wstał. Skłonił się raz jeszcze, po czym sobie poszedł.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej