Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Złapać byka za rogi

(1/16) > >>

Patty:
Nazwa wyprawy: Złapać byka za rogi
Prowadzący wyprawę: Dragosani
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zezwolenie prowadzącego
Uczestnicy wyprawy: Patricia Morii, Dragosani


Anielica spokojnym krokiem przybyła pod bramę zachodnią i przysiadła na wolnym murku, nasuwając kapelusz na nos. Oparła się wygodnie i spod przymkniętych powiek obserwowała okolicę. Król widać jeszcze się nie pofatygował, toteż Patty otuliła się skrzydłami, by zapewnić sobie osłonę od wiatru i ciekawskich spojrzeń i czekała dalej na wampira. W końcu musiał się kiedyś pojawić.

Dragosani:
Anielica siedziała tak sobie na murku jak jakiś czarny ptak na drzewie. Przyciągała oczywiście uwagę. Ale na to niewiele mogła poradzić. W pobliżu Bramy panował spory ruch. Ludzie (i nie tylko) przybywali do miasta i opuszczali je. Wozy jeździły w obie strony. Przez to Patty nie zwróciła szczególnej uwagi na jeden konkretny wóz. Ciągnięty przez karego konia karawan zatrzymał się niedaleko. Jego wnętrze skrywała plandeka. Na miejscu woźnicy siedział zaś, sądząc po stroju, wampir. Twarz skrywała mu maska.
- Patty! - zawołał. To był Drago. - Wskakuj, bo mnie zaraz straż zgarnie za tamowanie ruchu! - zażartował. Chyba.

Patty:
Słysząc znajomy głos, anielica momentalnie uniosła głowę i wstała, gotowa do drogi. Na koźle zobaczyła znajomą sylwetkę, twarzy zakrytej maską nie sposób było rozpoznać. Karawan? W sumie... Patty wzruszyła mentalnymi ramionami, dochodząc do wniosku, że o pewne rzeczy lepiej nie pytać i po prostu wskoczyła na wóz, siadając obok wampira. Kapelusz zdjęła, kładąc go na kolana, a skrzydła rozsądnie złożyła, tworząc coś w rodzaju miękkiej, pierzastej poduszki, na której się oparła. Zawsze to wygodniej.
- Jedźmy, bo faktycznie nas zgarną, a za tamowanie ruchu pewnie z miejsca czapa. Lepiej nie sprawdzać.

Dragosani:
Gdy anielica weszła na wóz, ten wcale nie przechylił się gwałtownie na jedną stroną. Byłoby to niezwykle komiczne, no ale tak się nie stało, więc komediowego akcentu nie było. Zamiast tego anielica mogła zauważyć na pace wozu trzy zwinięte kawałki materiału. Kawałki dość spore. Wyglądały trochę jak dywany. Było tam też trochę innych bagażów. Broń wampira, butelki (zapewne z krwią), prowiant nieco normalniejszy (zapewne dla anielicy).
- No i bez płaszcza... - skomentował wampir. - Ech, wy młodzi to zawsze tak, a potem się dziwią, że chorują! zaczął marudzić, chociaż sam też nie miał zimowego płaszcza. Wóz ruszył i przejechał przez bramę. Kierował się na zachód.

Patty:
- Zrzędzisz jak stary dziad- zauważyła radośnie Patty, sadowiąc się wygodniej na przedzie wozu - To całe rządzenie negatywnie się na to tobie odbija. Patrzeć tylko jak zalegniesz w bujanym fotelu z fajką i gorzałą, wspominając "stare, dobre czasy", gdy wszystko było lepsze, wino smaczniejsze, a kobiety piękniejsze. Może to i dobrze, że wyrwaliśmy się z miasta.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej