Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Złapać byka za rogi

<< < (13/16) > >>

Patty:
Można powiedzieć, że anielica była nawet zaskoczona bezczelnością człowieka. Po prostu przyszedł i dosiadł się, jak do siebie, jakby znał siedzących przy stoliku.
- Niezły kolczyk - skomentowała - Czego chcesz?

Dragosani:
Narrim uśmiechnął się. Miał bardzo białe zęby. Jakże by inaczej?
- Dziękuję, pani - powiedział. - Należał do mojej matki, już nieboszczki. Całe życie nosiła go w pępku i przed śmiercią mi go przekazała. Powiedziała wtedy "Noś go Narrim, noś i niechaj przyjęcie się szczęścia". - Westchnął, wspominając. - Tak, moja mateczka Narrim była wspaniałą i mądrą kobietą... - Znów westchnął.
- No ale nie jest to moment na wspomnienia! Widzisz, piękna anielico, jestem... kupcem - powiedział z lśniącym uśmiechem. - I mam dobry słuch. Podobno szukacie statku, który zabierze was na Feros, do Opactwa? Tak się składa, że mogę to załatwić. Dyskretnie, szybko i wygodnie. I prawie darmo! Widzisz, aniele... Wiele opowieści krąży o anielskich piórach. I one właśnie są przedmiotem mojego zainteresowania. Kilka piór w zamian za transport i pomoc w czymkolwiek co planujesz że swoim towarzyszem. 

Patty:
- No tak, jakżeby inaczej... A właściwie po co ci anielskie pióra? Chcesz je sprzedać, wrzucić do jakiejś mikstury...? - anielica spojrzała maurenowi głęboko w oczy, choć odpowiedzi się domyślała.

Dragosani:
Mauren złapał się za serce.
- Ranisz mnie, aniele, taką materialistyczną wizją - powiedział. - Chcę je dla samego ich piękna. Są doprawdy niezwykłe, nigdy nawet nie słyszałem w opowieściach wzmianki o czarnoskrzydłym aniele. Chciałbym je zachować, aby móc je podziwiać i wspominać to niezwykłe spotkanie - mówił. Drago odchylił się lekko w tył i przyłożył dłoń do ust. Ciężko było mu się nie zaśmiać, ale udało się. Zwrócił jednak uwagę Narrima.
- A co na to powie milczący towarzysz anielicy? - zapytał. Drago wzruszył ramionami.
- A cóż mogę powiedzieć? To jej decyzja - odparł i spojrzał na Patty. Podobnie jak Narrim.

Patty:
Widząc wpatrzone w swoją osobę oczy obu mężczyzn anielica spokojnie odchyliła się na swoim krześle, sięgając po wystygłą już herbatę. Upiła łyk, zastanawiając się nad propozycją niejakiego Narrima. Z jednej strony propozycja maurena wydała jej się cokolwiek niestosowna, wszak to jakby prosić przypadkowo napotkaną kobietę o pukiel włosów, ale z drugiej nie miała tak do końca nic przeciwko. To były ostatecznie tylko pióra. Anielskie co prawda, ale pióra. A te odrastają.
Po długim namyśle, który niewątpliwie musiał irytować obu panów, Patty uśmiechnęła się i sięgnęła do lewego skrzydła, szybko odnajdując luźniejsze pióro. Pociągnęła delikatnie, a pióro odpięło się, pozostając w dłoni anielicy. Takich luźniejszych lotek było więcej, ale kobieta stwierdziła, że co za dużo to niezdrowo, a Narrim będzie zadowolony nawet i z jednego pióra. Przez chwilę patrzyła na pióro barwy grafitu i położyła je przed mężczyzną na stoliku.
- Proszę, na pamiątkę. Więcej nie będzie, nie dam się oskubać jak jakieś pospolite ptactwo. To jak z tym statkiem?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej