Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Złapać byka za rogi

<< < (12/16) > >>

Dragosani:
Drago też usiadł przy stoliku.
- Tak, z zasady żywię się wiadomym płynem - odpowiedział. - Ale to nie znaczy, że nie mogę jeść pokarmu śmiertelników. Po prostu nic mi on nie daje. No, może prócz smaku. - W tym momencie gospodarz przyniósł zamówione napoje. Herbatę dla Patty i wodę dla wampira.
- A teraz... - kontynuował Drago, gdy gospodarz sobie poszedł. - To wiesz, proste zamówienie daje taką otoczkę tajemniczości. Dziewki to lubią. - Zerknął w stronę kilku kobiet siedzących przy jednym ze stolików. Oczywiście nie sposób było stwierdzić, czy żartuje czy nie. Po chwili gospodarz przyniósł michę gulaszu dla anielicy i kawałek chleba. Gulasz był niewątpliwie mięsny, ale ciężko było odgadnąć skąd to mięso pochodzi. Ot, miska szaro-brązowej mazi z jakimiś kawałkami czegoś.
- Smacznego - powiedział Drago. Gospodarz nie odchodził, najwyraźniej czekając na zapłatę. Wampir wygrzebał więc kilka monet i podał je człowiekowi. Wtedy mężczyzna sobie poszedł.

26031 g g - 20 g = 26011 g

Patty:
Anielica zamieszała bez przekonania podaną jej substancję i westchnęła.
- Przyda się - mruknęła i spróbowała odrobiny, dla pewności zagryzając chlebem. Po chwili zastanowienia odsunęła miskę i przysunęła do siebie herbatę - Z tymi dziewkami to nie wiem, ale skoro tak mówisz... Wracając do tematu, dla którego w ogóle podróżujemy. Opowiedz mi o tym taurenie i samym incydencie w Opactwie. Dotąd wspomniałeś tylko ogólniki.

Dragosani:
Drago natomiast nie ruszał zamówionej wody. Odpiął jeden z flakonów, które nosił przy pasie biegnącym na pancerzu przez pierś. Butelka była w ciasnym, skórzanym futerale, wiec nie było widać co zawiera. Ale było to też chyba oczywiste. Wampir napił się.
- Sam też niewiele wiem - odparł. - Tauren nazywa się Madaron. Podobno od pewnego czasu jego zachowanie uległo pewnej zmianie... A teraz zaatakował i zabił  jakąś raanaarską kobietę. Znaczy tak przypuszczają że to on, bo wydarzyło się to w jego komnatach i po tym on zniknął. Jeszcze zbadamy sprawę osobiście na miejscu. Gdy dowiedziałem się tylko o tej sprawie wysłałem wiadomość aby zachowali ciało i przede wszystkim krew tej kobiety. Może coś uda się z tego dowiedzieć. Oczywiście też Opactwo szuka Madarona, ale w razie powodzenia mają chwilowo nie angażować się w jakąś akcję.

Patty:
- Madaron? Jeśli dobrze kojarzę to jest to znaczna osoba w społeczności Opactwa. Nie dziwne, że postanowiłeś osobiście się tym zainteresować - skomentowała anielica i wróciła z powrotem do swojego gulaszu. Wampir pijący krew naprzeciw niej nie budził w niej żadnych negatywnych skojarzeń, ot, normalny posilający się krwiopijca - Swoją drogą, daleko stąd do Opactwa? Dawno się tu nie kręciłam i sporo pozapominałam, zresztą ja zawsze leciałam albo płynęłam w tamte strony.

Dragosani:
- Dość daleko - odparł Drago. - To najbardziej wysunięty na zachód punkt królestwa. I tak będziemy musieli jeszcze skorzystać ze statku... - Popił trochę krwi. - Teraz jedziemy do fortu Due w Terwor. Tam powinien być statek, który zabierze nas do Opactwa - wytłumaczył. I kilka chwil po tym, gdy skończył, ktoś się do nich dosiadł. Tak po prostu. Był to łysy mauren z twarzą przywodzącą na myśl jakiegoś szulera. Alb o pirata. Miał złoty kolczyk w nosie.
- Czarnoskrzydła anielica - powiedział, patrząc na Patty. - Niezwykłe... Nazywam się Narrim i chciałbym o coś zapytać, złożyć pewną... propozycję. - Całkowicie ignorował Draga, patrzył tylko na Patty. A Drago czujnie obserwował jego.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej