Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Złapać byka za rogi
Patty:
Karawan spokojnie wjechał w obręb zajazdu, co anielica przyjęła z zadowoleniem. Chwila przerwy zawsze dobrze robi podróżnym, a przy okazji można coś zjeść i wypić, a kto normalny odmówiłby czegoś podobnego. Po chwili zastanowienia spojrzała na wampira i stwierdziła, że prawdopodobnie Drago mógłby odmówić, ale z drugiej strony nie był do końca normalny. Zadowolona z poprawnego ciągu myślowego zeskoczyła z wozu i zerknęła na zajazd.
- Zostajemy na długo?
//To były włosy, Patty była jakiś czas brunetką :)
Dragosani:
Gdyby Drago chciał odmówić postoju w gospodzie miałby ku temu zapewne niezwykle ważny powód, którego zwykły śmiertelnik (czy też anioł) nie mógłby zrozumieć. No a przynajmniej Dragowi nie chciałoby się tłumaczyć.
- Kilka godzin - odparł wampir. - Hemis jest, więc dla mnie to nie ma znaczenia. W droga daleka, więc i trochę czasu w jedną czy drugą stronę nie sprawi różnicy. Najedz się, napij i wypocznij. Na mój koszt. - Weszli do gospody. Wnętrze stanowiła sporą główna sala z lada naprzeciwko wejścia. Salę wypełniały stoliki. Pod jedną ze ścian był duży kominek w którym płonął teraz ogień, przed którym grzało się kilku dziadów. Część stołów zajmowali ludzie (i kilka innych istot także). Dosłownie wszyscy zamilkli gdy anielica weszła do środka. Wszyscy na nią patrzyli. I nikt jakoś nie zwrócił szczególnej uwagi na przenikającego obok niej wampira. Ciszę przerwał gospodarz.
- Podać coś panience? - zapytał. - I panu? - dodał gdy spostrzegł wampira.
Patty:
Postać anielicy przyciągała wzrok, to był ten element życia, z którym Patty nie do końca się pogodziła. Jako ludzka kobieta zawsze potrafiła wtopić się w tłum, ale od momentu wyrośnięcia potężnych, czarnych skrzydeł te czasy się skończyły i niezależnie od miejsca, do którego weszła rozmowy cichły, a ludzie patrzyli z mieszaniną ciekawości i trwogi na anioła. Zawsze sobie powtarzała, że trzeba nauczyć się z tym żyć, a mimo wszystko w pewnym stopniu nadal jej to przeszkadzało.
- Podaj proszę do picia coś ciepłego, macie zapewne herbatę? I coś do zjedzenia, najlepiej to co akurat się grzeje w kociołku - anielica zwróciła się do gospodarza i wzrokiem poszukała wolnego miejsca, gdzie mogliby w spokoju usiąść i odpocząć.
Dragosani:
Wolnych było kilka miejsc. Oczywiście jeśli brać pod uwagę stoliki mogące pomieścić co najmniej dwie osoby. Jeden stał w kącie pomieszczenia, drugi pod oknem. Był jeszcze obok kominka. Były także miejsca przy samej ladzie.
Gospodarz spojrzał za siebie.
- Stara właśnie grzeje gulasz - powiedział. - To powiem, coby nałożyła porcję. - Spojrzał na wampira.
- Dla mnie wystarczy piwo - powiedział Drago. Gospodarz kiwnął głową i poszedł aby nalać i przygotować to trzeba. Drago spojrzał na Patty, najwyraźniej oczekując aby to ona wybrała miejsce które zajmą. Kto wie co sobie myślał o tym. Zapewne same niecne rzeczy. Po chwili wszyscy stracili żywe zainteresowanie anielicą. Ale wciąż co chwilę spoglądali na nią.
Patty:
Po krótkiej chwili zastanowienia anielica skierowała się do wolnego stolika w kącie. Zawsze to trochę ustronniej i nieco bezpieczniej. Może gdyby był dzień i ładna pogoda Patty usiadłaby koło okna, ale w zimową noc wolała się tam nie pchać, jeszcze by się okazało, że okno jest nieszczelne, zawiałoby ją, a potem kobieta by zmarła, złożona ciężką chorobą. Nigdy nie wiadomo.
Anielica usiadła przy stoliku i eleganckim, prostym ruchem złożyła skrzydła na ile mogła, by nie zawadzały, po czym ściągnęła z głowy kapelusz i położyła przed sobą na blacie.
- Tak z ciekawości... Z zasady przyjmujesz wyłącznie, powiedzmy, płynną strawę czy po prostu akurat nie skusił cię gulasz starej gospodarza? - spytała wampira Patty.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej