Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Złapać byka za rogi

<< < (10/16) > >>

Dragosani:
- Dobra, dobra, już ni kręć - mruknął wampir i wrócił do wozy. Koń parsknął na jego widok. I prychnął na widok anielicy. I teraz weź tu interpretuj końskie prychania. Drago wskoczył na wóz. Spojrzał na Patty.
- Więc co widziałaś z nieba? - zapytał, gdy kobieta też weszła na wóz i ruszył.

Patty:
- Zajazd - odpowiedziała zdawkowo anielica, siadając obok wampira - Nie podlatywałam bliżej, tam na górze jest, przyznam, diablo zimno, a ja taka nieubrana... Zresztą to i tak po drodze, a przy okazji po co straszyć zartatowi ducha winnych ludzi lądowaniem w środku nocy, w dodatku z takimi skrzydłami. Gotowi się jeszcze za widły i pochodnie brać, a po co nam takie problemy.

Dragosani:
- Zajazd... - powtórzył wampir. - No tak, jakiś był w tej okolicy. Ech, zdecydowanie zbyt rzadko wyruszam za miasto. No ale nic, można się w sumie zatrzymać tam na kilka godzin. Trochę się ogrzejesz, zjesz zupę, upijesz się do nieprzytomności, czy co tam. Też będzie można popytać ludzi co się dzieje na zachodzie. A i twoje skrzydła się przydadzą! Ludzie będą się gapili na ciebie i mnie może nawet nikt nie pozna - zaśmiał się.
- W ogóle... - zagadał nagle. - Miałaś jakiś głębszy cel w farbowaniu skrzydeł? Bo one raczej nie są czarne tak "naturalnie"? - zapytał.

Patty:
- Od pewnego wydarzenia związanego ze mną i alkoholem staram się unikać wyskokowych trunków - anielica uśmiechnęła się wesoło - Ale to prawda, skrzydła na pewno zwrócą uwagę. Wampirów w tych charakterystycznych skórach na pewno już widzieli, a anioły wciąż są dość rzadkie na wyspie. No i chyba jako jedyna mam pióra innej barwy. Funeris na pewno miał białe - Patty zamyśliła się, próbując sobie przypomnieć czy widziała Eve po przemianie - A skrzydła są naturalnie czarne, nie używam żadnej farby.

Dragosani:
- Brzmi jak wyzwanie - mruknął Drago na pierwsze słowa anielicy. Ale pominął pytanie co to było za zdarzenie. - Coś mi sie wydaje, że kręcisz, ale niech ci będzie - podsumował.
W tym czasie dojechali do zajazdu. Brama palisady była zamknięta. Ale gdy zatrzymali się przed nią i wampir krzyknął, to ktoś tam ja otworzył. Wjechali więc. Zajazd składał się z trzech budynków. Pierwszym była gospoda, skąd słychać było głosu gości. Tam też było najjaśniej. Dodatkowo wampir wyraźnie wyczuwał zapachy jedzenia i napitków. Drugim była stajnia, gdzie zostawili konia i wóz. Był też ostatni budynek, w którym zapewne znajdowały się pokoje do wynajęcia.

// A pamiętam, że coś kiedyś pisałeś o tym w domu :P

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej