Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Złapać byka za rogi

<< < (9/16) > >>

Patty:
Anielica, spokojnie bijąc skrzydłami, doleciała niedaleko zajazdu, obejrzała go sobie w miarę dokładnie i odleciała, wracając do wozu. Mróz panujący na wysokości boleśnie dawał jej się we znaki, a skórzany kubrak dawał znikomą osłonę przed mrozem. Szybko doleciała do pozostawionego karawanu i wylądowała miękko. Koń patrzył na anielicę jakby badawczo, jak gdyby za jego brązowymi oczami czaił się intelekt dużo większy niż zwyczajne konie posiadały. Patty zignorowała to wrażenie i rozejrzała się, szukając wamipra.
- Drago? - rzuciła w ciemność, mając świadomość, że tak zaczynają się wszystkie opowieści grozy. Rozdzielona grupa, w środku lasu...

Dragosani:
- Prrr! - parsknął koń w odpowiedzi na spojrzenie Patty. No a Draga nie było. Był tylko koń i wóz. Koń patrzył się na anielicę. Wóz się na nikogo nie patrzył. Koń się znów odezwał. Tym razem zarżał. Jakby zaśmiał się z tego, że Patty zgubiła króla. Bo króla nie było. Zniknął. I nie odzywał się. Anielice otaczała tylko cisza i las.

Patty:
Nie widząc nigdzie wampira, anielica postanowiła wejść w las. Koń stał spokojnie w miejscu i wydawał się nawet rozbawiony całą sytuacją, kobieta doszła zatem do wniosku, że nic nie powinno mu się stać. Dla pewności spojrzała na rumaka i rzuciła prostą komendę.
- Zostań - poleciła szkapie. Zresztą, czym ona się w ogóle przejmowała, to wampir zostawił konia bez opieki. Jego koń, jego problem. Zadowolona, że rozwiązała ten problem weszła w las. Rozejrzała się, szukając śladów wampira i tak szła przed siebie, szukając króla.

//Widzę coś w ogóle czy muszę zapalić światełko?

Dragosani:
// Widzisz ciemność. Musisz więc zapalić światełko.

Koń znów parsknął, ale został. Ale spojrzeniem wyraził całe swoje myśli co do rozkazującej mu anielicy. A sama anielica weszła w las, nieświadoma losu jaki ją czekał. Widziała tyle co nic, jedynie jakieś cienie i niewyraźne kształty oświetlone przebłyskami światła gwiazd i księżyców. Ale poza tym to niewiele. Jej niebiańskie oczka nie były przystosowane do widzenia w mroku. Jednak niedługo pozostała nieświadoma otoczenia.
- Ej no - usłyszała głos Draga. - Już nawet w spokoju sie nie mogę odlać? - zapytał, wychodząc z krzaków. Znaczy chyba wychodząc. Patty usłyszała tylko szelest i zobaczyła niewyraźny kształt. To równie dobrze mógł być jakiś zboczeniec udający głos króla.

Patty:
- A kto ci broni? - odpowiedziała pytaniem anielica - Po prostu nie było cię przy wozie to postanowiłam się rozejrzeć. Jakbym zgubiła króla to raczej byłoby na mnie, a tego typu problemy są ostatnim, czego potrzebuję teraz w swoim życiu. Zatem, idziemy? - Patty wykonała szarmancki gest wskazujący Dragosaniemu drogę do wozu

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej