Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Złapać byka za rogi

<< < (6/16) > >>

Dragosani:
- No tak już wcześniej zauważyłem, że Bractwo ma pewne... braki w tej dziedzinie - stwierdził wampir. - No ale w innych się sprawdzacie, więc nie ma co narzekać. Ale do rzeczy, demony astralne... - Drago odchrząknął.
- Od razu powiem, że zabijając tych opętanych popełniłaś dość elementarny błąd - wytknął. Oczywiście w dobrych intencjach. - Po śmierci osoby opętanej, demon astralny opuszcza jej ciało, ale jest wolny. Może opętać kolejną osobę. Zabijając opętanego niszczysz tylko naczynie. Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście egzorcyzm. Taki standardowy jest ryzykowny. Demon może się opierać i w konsekwencji nawet zabić ofiarę. Jestem jednak w stanie przeprowadzić egzorcyzm bez takiego ryzyka. I masz rację, sól i srebro działają na opętanych tak jak na inne demony. Wywołują ból i tak dalej. Całkiem przydatne. Oczywiście ja wole unikać srebra. - Uśmiechnął się. Widać było ów uśmiech. Teraz, po zmroku, już ściągnął maskę. Szczególnie, że słońce miało już nie pokazać swoich bezpośrednich promieni aż do końca hemis.

Patty:
- Widzisz, walcząc z opętanymi zawsze byłam doskonale świadoma, że zniszczenie naczynia w żaden sposób nie szkodzi demonowi, wszak może wskoczyć w kolejne ciało i dalej siać chaos. Ale nie znając egzorcyzmu, a ja przyznaję go nie znam, co byś proponował w takiej sytuacji? Dać się zabić? ÂŻałuję, że ci ludzie musieli zginąć, ale biorąc pod uwagę sytuację i środki które były w mojej dyspozycji to była najlepsza możliwa decyzja. Gdybym znała egzorcyzm być może udało by się ocalić choć część tych osób - Patty nieco bezradnie rozłożyła ręce - ÂŻycie to ciągłe podejmowanie decyzji, zawsze mając ograniczone zasoby lub wiedzę.

Dragosani:
Wampir wzruszył ramionami.
- Nie mam pojęcia. Istotnie innego sposobu mogło nie być. Technicznie rzecz biorąc to i śmierć może uwolnić ofiarę opętania. Już wtedy nie jest pod niewolą demona, dusza jest wolna i może udać się tam, gdzie idą dusze po śmierci. Akurat to wiesz zapewne lepiej niż ja.

Patty:
- Zapewne tak - przyznała anielica i zmieniła nieco temat - Myślę możemy założyć, że w przypadku opętania tego taurena z Opactwa to ty zajmiesz się wypędzeniem demona z nosiciela. Ja już wiesz, ja tego nie potrafię, a skoro tutaj jesteś, nie ma potrzeby zabijania niewinnej osoby. Zresztą, demony nadal was niepokoją? Od czasu pojawienia się tych dziwnych istot pod koniec wojny nie widziałam już żadnego pomiotu otchłani.

Dragosani:
- Tak, ja się tym zajmę. Ty przydasz się jako wsparcie. Najpierw to go trzeba będzie spętać, a to może nie być łatwe - odparł wampir. Milczał przez krótką chwilę, po kolejnym pytaniu anielicy. Wóz toczył się przez las. W oddali, na ich szlaku, majaczyła się jakaś łuna światła. Na razie ciężko było stwierdzić co to.
- Po pojawieniu się tej istoty, bo był to tak naprawdę jeden byt, pieczęci chroniące Bramę Otchłani są kompletne. Wcześniej jedna z nich była poza Bramą. Przez to demony mogły w fizycznej formie przechodzić na nasz świat. W tej chwili jest to dla nich bardzo utrudnione. Z tego co czytałem w starożytnych zapiskach i wiem z wiedzy własnej, astralne demony wciąż mogą podróżować pomiędzy światami. Jednak fizyczne już nie mają tak łatwo. Musi zostać przeprowadzony skomplikowany rytuał. A to i tak nie wszystkie mogą przejść. Te najsilniejsze, czyli Demony Boskie i Pierwotni, są całkowicie uwięzieni. O ile jestem pewien, że będziemy spotykać jeszcze czasami nawet demony fizyczne, to ich Władcy chwilowo nie stanowią bezpośredniego zagrożenia. Oczywiście o tych szczegółach sprawy mało kto wie. I też lepiej, żeby tak chwilowo pozostało.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej