Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Złapać byka za rogi
Dragosani:
- Dźgnięto go sztyletem - odparł Dragosani. - Ale dość nietypowym. Z tego co zdołaliśmy ustalić, został on stworzony w Otchłani. Robił bardzo nieprzyjemne rzeczy z duszą - wyjaśnił.
- No a co do samej inwazji... - Westchnął, wspominając tamten czas. - Największa fala demonów nadeszła z zachodu. Nasze forty, swoją droga dość nieliczne w tamtym czasie, nie stanowiły dla nich przeszkody. - Wóz zbliżał się do mostu. Do tego konkretnego mostu na rzece Amertodon.
- Największa bitwa rozegrała się właśnie tutaj. - Gestem pokazał okolicę. - Nasze siły pod dowództwem Thema zdołały zastopować armię demonów na tyle długo, że ja wraz z kilkoma innymi osobami zdołaliśmy sprowadzić pomoc. Nie będę wdawał się w szczegóły, to było właściwie postawienie wszystkiego na jedną kartę. Okazała się zwycięska. I też zapewne widziałaś tego efekt. Tajemnicze byty wyłaniające się z mgły i zabijające demony. To ciężko przegapić. Ostatecznie przetrwaliśmy wojnę. I wtedy zaczął się czas odnowy... Zachód w zasadzie wciąć cierpi. Infrastruktura jako tako działa, ale cała masa tam bandytów i innego cholerstwa.
Patty:
- Jak zwykle, wojna generuje biedę i chaos, a w takich warunkach zawsze znajdą się jednostki na tyle zdeprawowane, by w chwili największego zagrożenia myśleć tylko i wyłącznie o własnych korzyściach, nawet jeśli wymaga to posunięcia się do rozboju. Niezależnie od kraju, wszędzie znajdziemy te same ludzkie czy nieludzkie odpady. Cóż, myślę że prędzej czy później pozbędziemy się tego problemu - anielica miała świadomość, że pozbycie się jednego problemu wcale nie wyeliminuje zjawiska, ale na to niestety nic już nie mogła poradzić - Ale odbudowa kraju idzie nawet nieźle, co prawda nie byłam na zachodzie, ale wszystko idzie ku dobremu. Byle pozbyć się najbardziej palących problemów. Niestety nie wszystko naraz. - Patty spojrzała na wampira, ale nie mogła odgadnąć do końca emocji rozmówcy. Dragosani z jednej strony wydawaj się specyficznie zadowolony z życia, w sumie jak zawsze, z drugiej jednak nieco korona go zmieniła.
Dragosani:
- No ale nic. - Wampir wzruszył ramionami, - Damy radę. Zresztą z moich źródeł wiem, ze na kontynencie wcale nie jest lepiej. Całe lata okupacji demonów odcisnęły swoje piętno. - Wóz przejechał przez most. Za nim rozciągały się trawiaste łąki. Jeszcze dalej był las.
- W ogóle gdybyś widziała te okolice zaraz po wojnie - mruknął Drago. - Wszędzie truchła demonów i ciała naszych poległych. Naszych zebraliśmy, trzeba było ich pochować z honorami. A demoniszcza do rowów i ogniem. A śmierdziało! Czasami wyczulony węch jest przekleństwem. A tak w ogóle całkiem zmieniając temat... Skąd pochodzisz? - zapytał. - Coś wspominałaś o kontynencie. A chyba nigdy nie było okazji, bym o to pytał.
Patty:
- Dobre pytanie - roześmiała się anielica - Najbardziej to z Valfden. Nie wiem gdzie się urodziłam, rodziców nigdy nie poznałam, a lata dzieciństwa spędziłam w małej wiosce w Ketofie. Nie było tam zbyt kolorowo, do dziś alergicznie reaguję na widok bagien, moczar i płazów. Swoją drogą, jeśli byłeś na jakimkolwiek podmokłym terenie to pewnie rozumiesz moje ciepłe uczucia. Szybko się stamtąd wyrwałam i trochę podróżowałam po świecie, trochę nawet pływałam po morzach, przy okazji imając się różnych zawodów. Nie zawsze legalnych, żeglowałam nawet przez jakiś czas pod piracką banderą - Patty uśmiechnęła się do wspomnień, choć zdawała sobie sprawę, że niekoniecznie były one kolorowe. - Dlatego też odwiedziłam kontynent, żeby odnaleźć tę wiochę, w której się wychowałam i znaleźć pewnego pirackiego kapitana, który zatopił nasz okręt. Od dłuższego czasu męczyły mnie te niedomknięte sprawy, chciałam zamknąć ten rozdział życia raz na zawsze. Wracając do twojego pytania, tak naprawdę nie wiem. Nie czuję związku z żadnym miejscem na kontynencie, nigdzie poza tą wyspą nie spędziłam tyle czasu, by się do danego miejsca przywiązać.
Dragosani:
- Czyli wiecznie w drodze - podsumował wampir. Zaśmiał się krótko. Gdy Patty opowiadała o Ketofie, sam przypomniał sobie ostatnią wizytę tam. Dawno temu. Nie poszła ona zbyt dobrze. Powrócił myślami do czasów obecnych.
- I ostatecznie można powiedzieć, że wylądowałaś w Przystani - skomentował. - Jak tam jest? - zapytał po chwili milczenia. Od dawno ciekawiła go Przystań. wiedział oczywiście, ze sam tam nigdy nie trafi. Wybrał inną drogę. Lecz nie oznaczało to, że nie może gromadzić wiedzy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej