Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Ashog "Stalowa furia":
Ashog stał przy sterze na rufowym kasztelu, oparty o burtę. - Kapitanie, wszystko gotowe. Zapasy załadowane i zabezpieczone, kajuty wysprzątane.
Mirzak aep Rothgar:
Z ładowni wylazł Mirzak, najpierw pojawił się jego kudłaty łeb a potem reszta krasnoluda.
- Cześć! Zawołał głośno. - Kaziu, byłtu wcześniej tyn ylf... Merith? Jo, Merith. Godał cuś byś pierwej popłynął na Vrih. ÂŻe łon ma tam ważny ynteres. Chodzi o zabytek jaki, czy inny chuj.
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir wszedł po trapie na pokład Betsy, przywitał sie z Mirzakiem.
- To daleko, cztery dni na morzu... Hmm... Pogładził się po brodzie - Nie wiem czy mi sie chce, klucz może poczekać. Omas niekoniecznie. Silion, Kami, a co wy myślicie? Płynąć wpierw po klucz do grobowca o który sie biliśmy z Lotosem, czy do Omas zająć sie czym pożytecznym.
Silion aep Mor:
Mężczyzna wszedł na pokład po czym od razu oparł się o burtę. Tam od razu zrobiło mu się wygodnie. Słabe słońce świeciło prosto w oczy. Wokół roznosił się zapach słonej morskiej wody, jodu oraz ryb. Tak jak to zazwyczaj jest nad morzem.
Przysłuchiwał się rozmowie krasnoludów, zainteresowała go ona szczególnie dlatego że opcja Meritha wydawała się dość ciekawa oraz zapewne niebezpieczna. Jedno czego nie chciał to to by pytano go o zdanie w tej kwestii...
No ale jednak został zapytany.
- Ciężko mi jednoznacznie stwierdzić. - odpowiedział - Powiedz, sprawa Omas jest bardzo pilna? Co teraz masz tam konkretnie do zrobienia? - chciał się rozeznać w temacie.
Kazmir MacBrewmann:
- Nudne rzeczy związane z administracją, nie wydaje sie to tak pilne. Pamiętasz Kelafa? Powinien sobie poradzić z utrzymaniem porządku. Powiedział zanosząc swoje rzeczy do kajuty, po czym wrócił na pokład. - W sumie to na Dihok dopłyniemy szybciej niż do Nardeii, bo płynęlibyśmy razem z prądem. Różnica kilkunastu godzin.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej