Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Silion aep Mor:
Silion siedząc w furgonie myślał sobie nad czymś, gdy nagle usłyszał pytanie Kazmira można by rzec że go to dość zdenerwowało.
Spojrzał tylko na niego przenikliwym spojrzeniem i postanowił to zignorować, zastosował klasyczną ciszę.
Kamirazi:
Kamirazi zrobiła się cała purpurowa. Odwróciła się patrząc na Siliona, potem jeszcze raz szybko na brata. Zupełnie nie wiedziała co powiedzieć . Na chwilę obecną była świadoma że nie słyszała nawet TYCH dwuch słów , brat chyba zbytnio galopuje w myślach
Kazmir MacBrewmann:
- Nuu... to ja już hihi swoje wiem. Siedzący plecami do nich Kazmir uśmiechnął się paskudnie. Lubił sie tak droczyć. I tak sobie jechali. Bardzo długo. Bo Atusel to daleko jest. W końcu dojechali do bram miasta. Zostawiwszy wóz i konia w stajni ruszyli do portu.
- Tylko ostrzegam, "Betsy" to nie galeon...
Silion aep Mor:
Po tym złośliwym komentarzu najchętniej by mu wbił nóż w plecy ale nie, to był swój chłop.
- Kaziu... Chyba na zbyt wiele sobie wyobrażasz. Wstrzymaj troche wodze fantazji... Albo pij mniej, to też opcja... - odpowiedział mu również złośliwie.
Dojechali do Atusel, lubił to miasto, nie tylko dla tego że praktycznie należało teraz do niego. Po prostu.
Trzymało fajny klimat, ludzie też byli w miare fajni a i statki czasem dość ładne się widziało.
- Atusel... Jak ja dawno tutaj nie byłem... - westchnął.
Kazmir MacBrewmann:
- Ja ostatnio aż za często tu bywam. Odpowiedział, zaprowadził towarzyszy na nabrzeże gdzie stała "Betsy".
Skromną koge obsługiwała już dwójka "ludzi". A właściwie to ork i krasnolud. Znani z poprzedniej wyprawy Ashog i Mirzak.
- Czołem chłopaki! Kami, Sil, oto moja "Betsy".
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej