Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian III

<< < (42/50) > >>

Silion aep Mor:
Ork stał chwile jeszcze w miejscu po czym rozpłynął się i zniknął nie wydając przy tym żadnego dźwięku.
- Spokojnie, ja go znam, to spoko gość choć dziwny, nazywa się... W sumie to nie wiem jak ale jest okej. To pewnie dzięki niemu przypłynął "Wesoły Jack" i jego ludzie.- mówił szybko.

Adaś:
Tymczasem kiedy padł rozkaz do strzału, szeregowy podpalił lont i działo wypaliło. Zbyt celny nasz strzał nie był, więc szybko skorygowaliśmy kąt armaty i zaczęliśmy ją pośpiesznie ładować. ÂŻeby znów wypalić i znów nie trafić, więc ponownie skorygowaliśmy i załadowaliśmy.

Kazmir MacBrewmann:
- Wesoły kto? A chuj... Ważne że jego galery rozdupcają ich galeony. W tym samym czasie armia wroga ruszyła do ataku, jedyny sprzęt oblężniczy jaki mieli to drabiny. Coś nie pasowało Kazmirowi, gdy mimo ostrzału obrońców napastnicy zatrzymali się 200m od murów. Wtedy go zauważył. Mag, krasnolud chwycił za kusze krzycząc by go zdjąć. Było za późno. Zdążył wypowiedzieć zaklęcie. Wszyscy usłyszeli dźwięk rozdzieranego powietrza... A potem w bramę pieprznął meteoryt. Fala uderzeniowa powaliła niemal wszystkich. Jeszcze kurz nie opadł a w mur obok wyłomu uderzył drugi. Wróg ruszył do natarcia przez wyłom.

567x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta_kusznik

//Oceń nasze straty

Silion aep Mor:
W pomieszczeniu działo się wiele, nagły huk, błysk i rozpadające się ściany, do tego trzęsło jak cholera, nie było dobrze.
- No ja pierdole, uciekajmy lepiej stąd! - krzyknął.

Nagle dało się zauważyć jak na głowę wrogiego maga spada również meteor, tak niespodziewanie, a jakże, kto by się go spodziewał.
Gdzieś tam w oddali za wojskami wroga na wzgórzu, dało się zauważyć pewną znajomą postać, to zapewne ona była sprawcą tej niespodzianki dla wroga. Mimo wszystko zaraz po uderzeniu ruszyła przed siebie chowając się za skałami przed wrogim ostrzałem. Później zniknęła z pola widzenia.

Narrator:
Kelaf w końcu doczekał się upragnionego szturmu, jednak zaniepokoiło go dziwne zatrzymanie się szturmujących. Jak się okazało na bramę i obok spadły dwa meteory tworząc wyrwe w murze o długości ok. 30m. Zniszczenie jakie wywołały meteoryty było ogromne, żołnierze znajdujący się najbliżej bramy zginęli natychmiastowo. Kilku innych, która przeżyła zaczęła biegać i przypominać żywe pochodnie. Zaraz po ciszy rozległ się krzyk szturmujących. Wszyscy zaczęli biec w kierunku wyłomu w murze.
- Natychmiast zabezpieczyć tą wyrwę, nie mogą się przedrzeć!
I faktycznie. Garnizon od razu zabrał się do roboty. Niektórzy żołnierze zaczęli przynosić drewniane stoły itp. aby następnie je przewrócić i zrobić prowizoryczną obronę kilka metrów od wyrwy.

//: Nasze wojska:
401x Elitarny Strażnik
565x Strażnik
W międzyczasie walka na morzu trwała dalej. Galeony ciągle się trzymały, a na odsiecz ruszyły trzy fregaty. Jedna z galer musiała się poczuć zbyt śmiało z powodu przewagi liczebnej i znalazła się na linii strzału. Oberwała niemal wszystkimi burtowymi armatami galeonu co spowodowało zniszczenie prawie 80% burty. Galera zaczęła tonąć. Natomiast jeden z galeonów został pozbawiony jednego z masztów zmniejszając możliwości bojowe.

//: Nadciągają:
3x Wrogie fregaty

//: Pozostały
4x Nasze galery

2x Wrogie galeony (Jeden został pozbawiony jednego masztu)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej