Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Narrator:
- Cóż, trudno. Bez pomocy z zewnątrz ciężko nam będzie ich odeprzeć. Niby możemy się tu bronić, ale zapasy żywności się kiedyś skończą. - Kelaf spojrzał na Kami, uspokoił ją gestem ręki. - Spokojnie, to tylko papuga. Taki mały cel trudno trafić, o ile w ogóle da się w to trafić. Nie ma się o co martwić.
Torstein Lothbrok:
Torstein dostał list. Akurat wtedy, kiedy wizytował w swej stolicy- Mergonheim. Z pisma dowiedział się, że jego przyjaciel i sąsiad jeśli chodzi o ziemię - Kazmir ma kłopoty. Zbliżające się oblężenie Zamku Omas. No i co mógł zrobić? Zmobilizował siły, zrobił pobór wojsk na szybko i ruszył. Na szczęście daleko to on nie miał. No i na czele małej armii maszerował pod mury Zamku Omas. On, czterech jego huskarlów - przybocznych, no i jakieś dwie setki woja. Obserwatorzy z zamku mogli dostrzec pochód oraz sztandary niesione przez co poniektórych żołnierzy, herb Lothbroka był niesiony przez kilkunastu wojów w różnych miejscach formacji.
//Ze mną:
150x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Poborowy
60x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Krasnoludzki_wojownik
40x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Gwardzista
4x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Elitarny_gwardzista
Adaś:
Tak jak się domyślałem, oficer poczuł się zmieszany nie codziennym dla niego zachowaniem. Już chciałem coś jeszcze mu dociąć kiedy pojawił się kolejny za moimi plecami. Odegnał poprzedniego i ten wyjątkowo się uprzejmie do mnie zwrócił, więc mu ładnie odpowiedziałem:
-Jeśli o mnie chodzi to nie mam najmniejszego problemu, ale buractwa nie zniosę.-Podsumowałem poprzedniego, co prawda mało to mówiło. No ale nie chciałem się już rozdrabniać nad szczegółami, które mnie zdenerwowały w zachowaniu poprzedniego oficera.
-Tylko jak się nie mylę do obsługi działa najlepiej być we dwójkę. A ja jestem sam, no chyba że staniemy obaj na dziale, albo mi kogoś przydzielisz?
Narrator:
- Cieszę się, że już się dogadaliśmy.
Oficer się uśmiechnął i odwrócił na chwilę.
Szeregowy Krasiński! Pomożecie tutaj przy obsłudze działa, wykonać! A ja muszę zająć się resztą.
I szeregowy Krasiński przyszedł i złapał za proch, który włożył ostrożnie do armaty i docisnął do końca.
Wtedy strażnik, z innej wieży dostrzegł nadchodzącą małą armiję.
- Jakieś dwie setki ludzi idzie w naszą stronę!
Kelaf natychmiast zmienił swoją pozycję i przyjrzał się przez lunetę nadchodzącym wojskom.
- Herb Lothbroków. Czyżby szli nam z pomocą?
Kamirazi:
Ucieszyła się na poznanie nowych ludzi (i zapewne nie tylko ludzi) ale obawiała się ukrytego podstępu. Czy tak nagle przybyłym będzie w stanie zaufać. Wyjścia zbytnio nie było.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej