Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na zachodzie bez zmian III

<< < (35/50) > >>

Narrator:
Zamek Omas to bardzo ładna, trafna i logiczna nazwa dla zamku, i wcale nie jest głupia! Za swoje opowiadane głupstwa Kazmir został pokarany przejściem ponownie całej Przełęczy.
- I oto chodzi. Po to się buduje zamki żeby się było trudno do nich dostać.
Odpowiedział bardzo mile i logicznie Kelaf nowemu Komisarzowi Omas - Kazmirowi.
- Trzeba kiedyś zbudować tę przystań, ale jakoś nie dostaliśmy na razie funduszy. Może kiedy indziej.

Kazmir MacBrewmann:
- Mam nadzieję, przejdźmy do spraw ważnych. Zasięg waszych armat? Stan amunicji, prochu, żarcia... obawiam się ataku z strony Torreno.

Adaś:
Komnata którą otrzymałem była dość przestronna, ale zarazem nie za dużo. Co przyznam że nawet mi odpowiadało, bo przynajmniej było gdzie się rozłożyć i w razie czego gdzie machnąć jakąś libację. A będąc przy libacji, właśnie sobie uświadomiłem że troszkę mnie suszy, więc postanowiłem wyruszyć na poszukiwanie jakiejś osamotnionej butelczyny.
Jak pomyślałem zrobić, tak zrobiłem i ruszyłem na poszukiwania jakiegoś magazynku albo kuchni. Co jakoś wybitnie trudne nie było, bo jak przewidziałem pomieszczenia tego typu były w podziemiach. Teraz trzeba było tylko się po nich rozejrzeć.

Narrator:
- Armaty dawno nie używane, bo nawet nie było takiej potrzeby, w dodatku zaniedbanie ze strony poprzedniego kasztelana. Artylerzyści także się obijali i ich celne oko gdzieś przepadło...
Nagle Kazmir z Kelafem jak i reszta krasnoludów, orków, półkrasnoludów usłyszała głośny huk, a nawet kilka.
- No właśnie zarządziłem żeby w końcu się wzięli do roboty. Æwiczą celność i prędkość przeładowania, najlepiej nie jest bo gdy liczyliśmy to wystrzelenie dwóch salw zajęło 12 minut i 30 sekund... Muszą się w końcu wziąć w garść i poprawić ten okropny wynik. Na dzień dzisiejszy pewny strzał z armat wynosi jakieś 500 metrów. Amunicji jest dużo, cały magazyn, szybko się nie skończy. Beczek z prochem także nie zabraknie, chyba że jakiś gamoń wejdzie tam i upuści prze przypadek pochodnię. To wraz z nim pójdzie z dymem pół zamku. Zapasy żywności starczą na jakieś 3/4 roku. Czy ten Torreno dysponuje naprawdę sporymi siłami? Jeśli ma jakichś magów to sytuacja też może się pogorszyć. Przeciwko nim nie jesteśmy zbytnio przygotowani, nie wiemy jak walczyć z ich czarami.

W międzyczasie kiedy Komisarz z Kasztelanem omawiali rzeczy ważne i ważniejsze Adamus pół-krasnolud zdecydował się na poszukiwanie alkoholu. Po wyjściu z przytulnej i eleganckiej komnaty oficera i opuszczeniu baraku znalazł się na placu, na którym przynajmniej się coś działo, najbardziej uwagę zwrócili strzelcy i jakiś oficer mierzący czas, było dość głośno. Zaraz po wyjściu Adasia przywitał mroźny, późno Atunusowy wiatr, prawie że Hemisowy, w dodatku jakiś gołąb zbombardował mithrilowy napierśnik człowieka. Pewnie garnizonowe siły powietrzne też ćwiczą swoją celność.

Kazmir MacBrewmann:
- Na magów to ja mam sposoby dwa. Czymś ostrym przez łep przpierdzielić. Lub z kuszy ustrzelić. Ot cała filozofia. Co do Torreno to nie wiem, ma flote. Ale jaką? Galeony? Fregaty? W Sannau widziałem fregate z pełną załogą, uzbrojoną w ciężkie armaty, na obu pokładach. Więc... no sam widzisz./i]

Tymczasem obserwator na wieży zobaczył na horyzoncie siedem punktów. Czarne żagle z srebrnym kwiatem lotosu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej