Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Adaś:
-O co to to nie!-Zgodziłem się ochoczo z Kazmirem. W końcu nie może być tak, że byle chłystek będzie chował wysokoprocentowe trunki przed taką kompanią jak my.
-Prowadź, trzeba uczynić sprawiedliwości zadość!
Silion aep Mor:
Krasnolud westchnął tylko przeciągle dając znak chłopom że przesadzili ale też właśnie przegrali swój los.
Zlustrował ich od góry do dołu i uśmiechnął się kącikiem ust, tak zadziornie, mimo zadziorności w tym uśmiechu było coś nietypowego a może nienormalnego. Chłopi na ułamek chwili zawahali się lecz po chwili chyba stwierdzili że i tak ich cel jest najsłuszniejszy.
Graj muzyczko... - pomyślał po czym uderzył zatrzymanego w potylicę by ten stracił przytomność, wysunął z pochew swoje dwa noże po czym przystąpił do tańca.
Cięcie z ukosu na twarz wytrąciło jednego chłopa z równowagi przez co ten musiał się cofnąć. Krasnolud w tym czasie się schylił by uniknąć poziomego ciosu nożem na twarz, z obrotu wstając wyprowadził szybkie cięcie przez tętnice atakującego po czym drugim nożem godził zbliżającego się w kolano, mężczyzna syknął po czym złapał się za staw.
Wytrącony z równowagi zaatakował po gardle, mężczyzna szybkim ruchem przełożył nóż do drugiej ręki w której teraz znajdowały się one dwa, zrobił unik, złapał tegoż mężczyznę wolną dłonią za nadgarstek. Wykręcił mu go po czym szybkim ruchem złamał mu rękę, jego własne ostrze znalazło się w jego oczodole.
Sil rzucił w stronę nadchodzącego (i już rannego) w jego stronę chłopa nożem , ten zaś idealnie trafił w klatkę piersiową zatrzymując życiodajny organ jakim było serce. Chłop osunął się na ziemię, uderzając jeszcze głową o twardą podłogę.
Ostatni jakoś ogarnął swoje kolano z którego sączyła się na podłogę krew, podczas tej bitki trzeba było przyznać jucha lała się obficie.
Zaatakował krasnala nieudolnym pchnięciem w klatkę piersiową, ten uniknął i wyprowadził nożem kontrę. Zdziwił się gdy chłop złapał go za dłoń i nie dopuścił do ugodzenia się. Mimo to na wiele ta sztuczka nie zdziałała gdyż cios w dolną wrażliwą partię ciała skutecznie wybił człowieka z rytmu a ukryte ostrze tylko błysnęło złowrogo zatapiając się w ciele człowieka.
Krasnolud łypał złowrogo na resztę osób znajdujących się w karczmie, odzyskał swój nóż z ciała zabitego i wytarł oba o jakąś szmatę.
Wrócił do aresztowanego który przez całą akcję był nieprzytomny, ponownie ujął go za dłonie.
0x Chłop
Kamirazi:
Poszła się przespacerować , obejrzeć okolice i pomyśleć nad tym co się dzieje. Czy to wszystko jej nie przerasta . Choć samej Kami niebardzo miało co przerastać , cieszyła się z przynależności do bękartow, żałowała ze nie ma tam Siliona. .. zastanawiała się czemu ta osoba ze wsi tak dziwnie się na nią spoglądała gdy ona była oparta na bracie. -Czy to możliwe ze mogę go znać i nie pamiętać ? Pomyślała. Tak wędrując juz sama nie wiedziała gdzie się znalazła czy też jak wrócić. Zaczęła panikować.
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir, Kami i Adaś ruszyli truchtem ku chacie sołtysa, po drodze kapral wydał rozkazy napotkanym żołnierzom by ci pilnowali ulic na wypadek zamieszek. Dotarłszy pod dom krasnolud otworzył drzwi z kopa, trójka Bękartów wparowała do izby. I co zastała? Sołtysa, skrzynke wódki i paczkę 30 skrętów. Same "zakazane" towary...
Ashog "Stalowa furia":
Ashog wraz z Silionem wyszli z gospody. - Zabierzmy go na Betsy do brygu.
//To cela/klatka na statku
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej