Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Narrator:
- Aż setka? No cóż, jeśli to ma pomóc sprawie i szybciej pozbyć się tego całego Torreno to niech będzie. Dostaniecie tych stu żołnierzy.
Kazmir MacBrewmann:
- Ty zaś wracaj z resztą, przyjade do zamku później. Znajdzie się chyba miejsce dla "Komisarza" czy jak sie to zwie... musze tu jeszcze ogarnąć. A jest co.
Narrator:
- Do zobaczenia później..
Pożegnał się należycie z krasnoludami i półkrasnoludem jak i z resztą tej wesołej kompanii, zawieszając jedynie na chwilę wzrok na Kamirazi. Zaraz zwołał przy pomocy pomagierów resztę wojska i po jakimś czasie zwinął się z żołnierzami z powrotem do zamku. W Nardei natomiast zostało tak jak się umówili - stu żołnierzy.
//: W Nardei pozostało:
85xStrażnik
15x Elitarny Strażnik
Mirzak aep Rothgar:
Gdy kapral załatwiał sprawy służbowe Mirzak udał się - służbowo - do wiejskiej gospody, która nawet nazwy nie miała. Za to wnętrze schludne, ciepłe i pełne aromatów. Krasnolud przeszedł obok ubranego w długą ciemno-brązową szatę, siwego człowieka. Prawdopodobnie kapłan. Dotarł do szynkwasu.
- Piwa.
- Nie ma, i nie będzie.
- ÂŻe co? Mirzak nie ogarniał, ale faktycznie, nikt z pozostałych gości nie pił nic co by było efektem fermentacji czegokolwiek. Wtedy też wtrącił sie siwy.
- Alkohol zgubą świata jest, jeno do zła prowadzi. Umysł otępia i dusze kazi.
- Zaraz to ja kogoś u dusze... tymi rencoma! Warknął. Bo jak to tak, wszystkim narzucać abs... nie picie? Picie to dla krasnoluda życie. I tradycja.
- Ty mie tu wielebny nie byndziesz nawracał. Ani narzucał ide olo gii tego waszego bożka. Czy czym to jest. Prawo tu stanowi...
- Prawo Valfden gwarantuje wolność wyznania i sumienia.
- No, ale to działa w obie strony. Słusznie zauważył brodacz. - Moja kultura, tradycja i bogowie karzą mie pić i wam nic do tego.
Owszem, ale większość czci tutaj Mściciela, owoc miłości Rashera do ludzkiej kobiety, prawo lokalne...
- Skończ waść... Syn Rothgara nie słyszał w życiu większych bzdur. Wyszedł z gospody i pobiegł szukać Kazia. Aż znalazł.
- Szefu! Mamy problem, z tymi łod mściciela. Poszedł ja se do karczmy na piwo i golonkie, a tu dupa. Ani piwa ani nic. Wiara im pić zakazuje, i ponoć prawo se wprowadzili że w całej wsi obowiązuje zakaz posiadania i spożywania.
Kazmir MacBrewmann:
- Ke? Do Kazmira z początku nie dotarło to co usłyszał, wciąż mu szumiało w uszach. I to wcale nie od morza... rum. Krasnolud go nienawidził i zarazem kochał. Gdy jego rudy kudłaty łeb przetworzył rewelacje Mirzaka, Kazio aż się zagotował.
- No kurwa mać! Starasz sie, dyplomacyjnie sprawe rozwiązujesz. A oni tak wybawcom dziękują? Dobrze żeśmy wrócili... idziemy do sołtysa. Ashog, Sil aresztować tego kapłana. Za... sianie herezji i fermentu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej