Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na zachodzie bez zmian III
Narrator:
ÂŻołnierz wyprostował się niczym struna i zasalutował.
Kapitan Kelaf znajduje się za domem sołtysa i kilkoma innymi. Tam gdzie jest dużo wolnej przestrzeni.
ÂŻołnierz wskazał miejsce i was zaprowadził. Zauważyliście, że zrobili sobie tutaj taki mały teren dla treningu. Kilku żółtodziobów ćwiczyło walkę bronią białą, a inni ćwiczyli celność strzelania z kuszy na okrągłej tarczy ćwiczebnej. Kelaf natomiast pomagał jednemu rekrutowi Bękartów, który jeszcze nie walczył za dużo.
- Trzymaj ten miecz pewniej, a nie tak licho jak teraz. Wystarczy zwykłe uderzenie i przeciwnik pozbawi cię broni, nie mówiąc o silniejszym uderzeniu. I nie blokuj tak, bo ci to jedynie więcej szkody narobi.
Kelaf odsunął się od rekruta i odwrócił do was, w tym samym czasie rekrut wrócił do treningu.
- Witajcie! Z czym przychodzicie?
Kamirazi:
Przyglądała się całości znów ledwo dochodząc do siebie.
-To było zdecydowanie nie dla mnie, nagrabiłam sobie, ale jak się zaczęło to trzeba skończyć Pomyślała. Oparła się lekko, tym razem o brata oże w końcu będzie co porobić, powalczyć Myślała nadal
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir nawet nie zauważył kiedy oparła sie o niego Kami, przez chwilę stracił wątek po co on szukał Kelafa...
- Witaj, widze że całkiem się jakoś dogadujecie z naszymi. Jestem tu by dopilnować pilnowania porządku. I... objąć chwilowy zarząd nad gminą, do czasu aż Miłościwie Nam Panujący nie zdecyduje co dalej. No więc, wszystko łokej? Wyznawcy Mściciela nie są upierdliwi?
// [member=26861]Emerick[/member]
Narrator:
- Niby najemnicy, a jak się okazuję sami swoi.
Kelaf uśmiechnął się pokazując swoje uzębienie przy okazji, a w dodatku jakiś błysk przez te zęby przeleciał.
- Cicho, spokojnie. Zdaje się, że już wszystko się uspokoiło. Miałem już w sumie zamiar zbierać się powoli z tej wsi do zamku. A wyznawcy Mściciela... Nie jest źle, modlą się do niego, ale jakoś to nam nie przeszkadza.
Kazmir MacBrewmann:
- To dobrze, jestem kontent z zastanej sytuacji. Właśnie, Zamek. Mogę cie prosić o wysłanie chociaż stu ludzi by wzmocnić siły Bękartów na wykopaliskach? Mam złe przeczucie że Torreno może chcieć to miejsce nawet za cenę wojny z nami. Zanim tu przybyłem byłem w Sannau na Dihok, cumowała tam fregata właśnie Torreno. Stąd me obawy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej